Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Dlaczego warto używać wiernych replik? Recenzja Porównawcza kilku mieczy jednoręcznych

Słowem wstępu

W ostatnich tekstach publikowanych na stronie odnosiłem się do wielu problematycznych elementów związanych z używaniem mieczy nieodpowiadających oryginałom. Temat omawiałem ogólnie, natomiast w tym tekście przekujemy ogół w konkret. Postanowiłem zrobić małe studium porównawcze mieczy, które osobiście posiadam koncentrując się nie tylko na elementach dotyczących wyglądu ale przede wszystkim na kwestiach technicznych i użytkowych, które dla mnie osobiście są najważniejsze.

Do porównania wybrałem pięć mieczy mieszczących się datowaniem w okresie wczesnego i pełnego średniowiecza, czyli w epoce walki w układzie miecza z tarczą z przeciwnikiem nieopancerzonym lub przeciwnikiem lekko opancerzonym (kolczuga, zbroja miękka). Dwa pierwsze miecze są najbliższe oryginałom, trzeci z wymienionych mieczy jest kombinacją oryginałów, nie jest zatem rekonstrukcją, jednak pod względem cech użytkowych doskonale mieści się w standardzie epoki, dwa ostatnie miecze są w moim posiadaniu od wielu lat i były kupowane w czasach gdy koncentrowałem się na walce rekonstrukcyjnej.

wszystkie wszystkie2

1. Rekonstrukcja miecza z sygnaturą +VLFBERHT+ z Rijksmuseum van Oudheden datowanego na 950-1000 r. – producent Maciej Kopciuch

Wymiary oryginału:

Typologia: Typ H wg. Petersena, głownia w typie 3 Geibiga o jednolitej grubości ok 0,5 cm
Waga: 1554 g
Długość całkowita: 99,6 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 6,48 cm
Długość rękojeści: ok 10 cm
Rok odkrycia: 1983
Literatura i źródła zdjęć:

  • J. Ypey, Drei neuerworbene Waffen im Rijksmuseum van Oudheden: ein Ulfberht-Schwert, ein Katzbalger und ein Linkhanddolch, Żródło: Oudheidkundige Mededelingen uit het Rijksmuseum van Oudheden te Leden 66, 1986 s. 139-151.
  • http://www.myarmoury.com/talk/viewtopic.php?p=56574

 

Zdjęcia oryginału:

 peth.l100.ulfbertnoord-brabantlithnetherlands.allobjz_209 peth.l100.ulfbertforteinlaynoord-brabantlithnetherlands.9th.rol.avnsmall_178 peth.l100.ulfbertforteinlayreverse.noord-brabantlithnetherlands..9th.rol.avnsmall_331 peth.l100.ulfbert.noord-brabantlithnetherlandshiltjz_190 peth.l100.ulfbert.noord-brabantlithnetherlandshilt.jz_193 12030118_295 12030116_132 peth.l100.ulfbert.noord-brabantlithnetherlands9th.rol.avnsmall_192 12030119_146 10500558_443985139072176_5954673070458013709_n 10347410_443932482410775_5758333778422839285_n 12030115_245 11190138_749 10364045_429838710486819_7568711848717869080_n 10336779_429838853820138_2120646527508162375_n 10342951_437612243042799_1357964215675402836_n 10250295_429838683820155_6861702551719748898_n 10269523_429838687153488_8439471877836642446_n

Wymiary rekonstrukcji:

Długość całkowita: 94 cm
Długość głowni od jelca: 77,5 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 5,5 cm
Długość zbrocza: 70 cm
Szerokość zbrocza przy jelcu: 2,5 cm
Długość jelca: 9 cm
Szerokość jelca: 3 cm
Wysokość jelca: 1,5 cm
Długość rękojeści: 9,7 cm
Waga: 1500 g (1430 g bez rękojeści)
Wyważenie: 15 cm od jelca
Punkt Uderzenia (COP): 56 cm
Materiał: głownia tępa – stal jednolita 54HRC, oprawa rękojeści – brąz i srebro, rękojeść – drewno i skóra
Dodatkowe uwagi: Miecz sygnowany obustronnie. Z jednej strony +VLFBERHT+ z drugiej IIIXXXIII – tak jak w oryginałach napisy są integralnym elementem głowni, są słabo dostrzegalne. Rekonstrukcja posiada głownię trochę krótszą i trochę węższą niż oryginał, celem było zbliżenie wagi tępego miecza do wagi oryginału. Brakuje srebrnego drucika ozdobnego między elementami głowicy, sam zdecydowałem że wolę go pominąć.

Zdjęcie rekonstrukcji:

 viking_rijksmuseum_02 viking_01A viking_rijksmuseum_01 DSC01183 10624769_714846731886488_3294338261895222356_n DSC01167 10660141_479254648878558_3351089655111732216_n porownanie 10628453_479254745545215_1496312878075315851_n 10592898_469492986521391_7532956646496382131_n 10599316_715424668495361_4557705569778928730_n 10606032_479254702211886_9196469514288454170_n 10570482_478713028932720_516167381910633574_n 10361567_469492983188058_8617716482139264041_n 10500558_443985139072176_5954673070458013709_n — kopia

Cechy użytkowe:

Siła tej broni jest porażająca, jest to pierwsze wrażenie jakie ma większość osób którym dawałem go do ręki. Naprawdę czuć że trzymamy w ręku broń, która w wersji ostrej byłaby idealna do zadawania potężnych krojących uderzeń z całego ramienia, zwłaszcza jeśli dodatkowo dołożymy krok do wykonywanej akcji. Użycie miecza z pełnym przyłożeniem siły nawet w wersji tępej i w hełmie stalowym z dobrym wytłumieniem mogłoby posłać na dechy niejednego kozaka ;)

W pierwszej chwili przesiadając się z o wiele lżejszych mieczy opisanych niżej czułem, że miecz jest dość ciężki. To wrażenie bardzo szybko zniknęło po kilkudniowym intensywnym treningu uderzeń. Jednocześnie mimo wagi nigdy nie miałem wrażenia, że ta broń jest w jakikolwiek sposób toporna, jest to ten typ broni która raz wprowadzona w ruch sama idealnie układa się w linii ataku, gdy nie zatrzymujemy cyrkulacji i nie stopujemy głowni bez potrzeby można nim zadawać bardzo szybkie uderzenia z różnych kierunków i uderzać kombinacjami. Tak naprawdę ze względu na masę nie jest konieczne przykładanie dodatkowej siły aby skutecznie atakować, wystarczy wprowadzić broń w ruch w odpowiednim momencie i w odpowiedniej linii aby osiągnąć efekt. Z tego właśnie powodu w walce tym mieczem nie koniecznie trzeba polegać na stosowaniu chwytu młotkowego, można zastosować stosunkowo lekki chwyt długi z dość luźno ułożoną dłonią, dzięki czemu głowica nie uwiera w nadgarstek.

Ciężko ocenić efektywność cięcia tą techniką bez testów z wykorzystaniem ostrej repliki o dokładnie takich samych parametrach, jednak jest to jedna z metod zdecydowanie wartych rozważenia, zwłaszcza że jej stosowanie w epoce jest dobrze udokumentowane. Na ten temat toczyła się gorąca dyskusja na forum MyArmoury, osobiście jestem zdania, że chwyt młotkowy w epoce był dominujący (mamy przytłaczającą przewagę ikonografii w której się pojawia), jednak chwyt długi stanowi bardzo dobre uzupełnienie repertuaru technik, zwłaszcza w sytuacji gdy zależy nam na maksymalizacji zasięgu w walce jeden na jeden.

Blokowanie takiej głowni w jakikolwiek sztywny sposób nie ma sensu nawet przy użyciu ostrza. W realiach prawdziwej walki z pełną siłą uderzenia ten miecz jest w stanie przełamać praktycznie każdą obronę tego typu, jestem absolutnie przekonany że wersja ostra byłaby w stanie bez trudu np. amputować nogę w udzie, co wielokrotnie pojawia się w opisach walki.

Ciasna rękojeść zapewnia fantastyczną pewność chwytu, głowica minimalnie przeszkadza przy operowaniu mieczem za pomocą chwytu młotkowego  jednak jest to mocno odczuwalne dopiero po ok 100 uderzeniach w szybkiej serii i to tylko w sytuacji stopowania ruchu, czego w realnej walce raczej się nie wykonuje. Miecz prowadzony ze sztywnym nadgarstkiem  sprawdza się fantastycznie jako broń przełamująca. Jedną z ciekawszych rzeczy jakie zauważyłem przy okazji treningu tą bronią jest jej zdolność do odsłaniania przeciwnika przez wybijanie tarczy, jednak jest to możliwe tylko wtedy gdy tarcza jest za ciężka (jedna z naszych treningowych jest całkiem toporna). Na pewno był to jeden z powodów dla których tarcze z epoki były raczej lekkie.

Niezwykły efekt użytkowy daje przełożenie palca wskazującego przez jelec. Miecz wtedy zaczyna zupełnie inaczej leżeć w dłoni. Ta niewielka zmiana chwytu zamienia twardą przełamującą głownię w finezyjne narzędzie które idealnie pracuje przy pchnięciach i lekkich akcjach nadgarstkowych. Chwyt długi jest możliwy do wykonania ale linię lepiej trzyma się z przełożeniem palca przez jelec. O przekładaniu palca przez jelec wiadomo od dawna ale dopiero zastosowanie tego w mieczu o odpowiedniej wadze i wyważeniu uświadomiło mi jak mocno ten detal warunkuje technikę.

Mieczem nie da się nijak wykonać chwytu kciukowego ponieważ jelec jest na tyle gruby i szeroki, że kciuk zwyczajnie odstaje od głowni, sama zaś budowa rękojeści sprawia, że stosowanie go jest utrudnione – przejście z chwytu młotkowego do kciukowego wymagałoby przestawienia całego ułożenia dłoni na rękojeści.

Reasumując – ten miecz to doskonała broń swoich czasów, potężny oręż bitewny idealny do walki w bliskim bitewnym dystansie, nadający się do bardziej finezyjnej walki gdy używano go np. w pojedynku. W starciu z taką bronią nieopancerzony przeciwnik byłby bez szans, miecz tego typu był w stanie zadawać ziejące, głębokie rany oraz amputować kończyny. Nadawał się do pchnięć, uderzeń, cięć i zdecydowanie do terroryzowania każdego kto stał mu na drodze stąd nadałem mu imię Terror. Gdybym szedł do bitwy pieszej to własnie ten miecz zabrałbym ze sobą jako najefektywniejszą przełamującą broń bitewną w zestawie z dużą okrągłą tarczą w stylu germańskim.

DSC01222 DSC01223 DSC01224 DSC01225 DSC01226 DSC01228 DSC01264 DSC01268 DSC01269

2. Rekonstrukcja miecza z zamku Søborg w Danii przechowywanego w Muzeum Narodowym w Kopenhadze datowanego na 1100-1175 r. - producent Maciej Kopciuch

Wymiary oryginału:

Typologia: według Oakeshotta typ XI z głowicą typu A i jelcem typu 1, według Geibiga typ 9 z głowicą kombinowaną typu 16 wariant 1
Długość całkowita: 109 cm
Długość głowni od jelca: 93.8 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 4,5 cm
Wyważenie: 16 cm od jelca
Punkt Uderzenia (COP): 61 cm
Waga: 1200 g
Nr. inwentarzowy: D 8801
Uwagi: Peter Johnsson opracował ten miecz tak perfekcyjnie, że ciężko cokolwiek dodać w temacie. Szczerze polecam lekturę tekstu na temat tego miecza i wszystkich innych ze strony tak Petera Johnssona jak i Albion Swords.
Literatura i źródła zdjęć:

 

Zdjęcia oryginału:

4216317-seks-af-de-svrd-som-tidligere-er-fundet-ved-sborg-det-nye-fund-ligner-mest-nummer-to-fra-hjre Soeborg

Wymiary rekonstrukcji:

Długość całkowita: 105 cm
Długość głowni od jelca: 88,2 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 4,5 cm
Długość zbrocza: 74 cm
Szerokość zbrocza przy jelcu: 1,5 cm
Długość jelca: 20 cm
Szerokość jelca: 1,2 cm
Grubość jelca: 1 cm
Długość rękojeści: 11 cm
Waga: 1380 g
Wyważenie: 20 cm od jelca
Punkt Uderzenia (COP): 61 cm
Materiał: głownia tępa – stal jednolita 54HRC, oprawa rękojeści – stal, rękojeść – drewno i skóra
Dodatkowe uwagi: Miecz sygnowany obustronnie napisami +BENEDICoATNTIVoSEToMAoT+ i S(CT)SPETRN(NU)S. Podobnie jak w oryginale napisy są dobrze widoczne, pisane cienką zawijastą kreską. Idealnie został oddany styl napisu, został on wygrawerowany, w oryginale litery wypełnione były srebrem. Sprawę ostatecznego kształtu głowni tego miecza i rękojeści konsultowaliśmy kilka razy. Ostatecznie jako, że miecz miał być tępy zdecydowaliśmy o lekkim skróceniu głowni aby nie przesadzić z wagą i przeważeniem głowni ku przodowi. Głownia jest krótsza o 5,5 cm, mimo tego miecz nadal jest bardzo długi, oryginał przewyższał długością prawie wszystkie miecze jednoręczne swoich czasów. Była to typowa broń kawaleryjska, zaprojektowana tak aby łatwiej było dosięgać przeciwników z wysokości końskiego grzbietu, mimo tego dobrze sprawdza się też w walce pojedynkowej z tarczą zapewniając solidną przewagę dystansu. Oprawa rękojeści wzorowana jest na ikonografii z okresu i kilku zachowanych egzemplarzach w których występowało karbowanie różnego typu, rękojeść nie zachowała się w oryginale.

Zdjęcie rekonstrukcji:

10312508_477449169059106_7854884774711516406_n 10363973_477440799059943_4132123448092183425_n 10403366_479274265543263_8466771500254914953_n 10599345_479274145543275_340048158834334683_n 10599440_479274218876601_4722802007991077555_n 10599615_477454862391870_7128903258134952101_n DSC01162 DSC01168   Soeborg2

DSC01172DSC01170

Cechy użytkowe:

Jest to broń o niesamowitej i niepowtarzalnej dynamice. To z kolei jest pierwsze wrażenie jakie pojawia się przy walce tym mieczem, który niewątpliwie stanowi największą ozdobę mojej kolekcji. Przy wykonywaniu akcji nieomal namacalnie czuć jak masa miecza przepływa w stronę sztychu podczas uderzenia. Miecz trzymany pionowo wydaje się lekki jak piórko, praktycznie nie czuć jego wagi, gdy broń wychyla się od pionu do kąta ok 45 stopni jej waga zaczyna być bardzo wyraźna, gdy dochodzimy do ułożenia horyzontalnego otrzymujemy pozycję w której miecz leży w dłoni dość ciężko, utrzymanie go w tym ułożeniu w poziomym sztychu, znanym z wielu przedstawień walki kawaleryjskiej jest możliwe, staje się jednak dużo łatwiejsze po przełożeniu palca wskazującego przez jelec. Taką sugestię co do techniki podał również w swoich tekstach Peter Johnsson, z którym pod tym względem całkowicie się zgadzam.

Jest to typowy długi normański miecz kawaleryjski idealnie nadający się do rażenia przeciwników z wysokości końskiego grzbietu. Przy walce pieszej, zwłaszcza w warunkach bitewnego ścisku, tak długa głownia raczej by przeszkadzała niż pomagała, jednak w warunkach pojedynku znaczna długość głowni zapewnia znaczną przewagę dystansu, co oczywiście wraz z odpowiednią siłą uderzenia można wykorzystać.

Miecz ten nadaje się dokładnie do tego do czego został zaprojektowany – głownia raz puszczona w ruch prowadzi się zadziwiająco pewnie, uderzenia są czystą przyjemnością, prawie nie wymagają przyłożenia dodatkowej siły. Przy uderzaniu z konia wystarczyłoby puścić ramie w ruch na zasadzie wiatraka bez zawracania sobie głowy finezyjnym fechtunkiem.

Mieczem tym można wykonać pełny repertuar technik jeśli chodzi o chwyty rękojeści, uderzenia i pchnięcia. Rękojeść jest trochę dłuższa niż we wcześniej opisanym egzemplarzu, dzięki czemu nie ma problemów z uderzaniem głowicy o nadgarstek. Nadgarstek może też pracować nieco luźniej, stąd chwyt długi w wypadku tego miecza może przyjąć zarówno formę opisaną przez Petera Johnssona jak również wariant z chwytem młotkowym i ugiętym nadgarstkiem. Obie metody działają dobrze pod warunkiem, że nie staramy się w żaden sposób stopować broni w trakcie wykonywania akcji, oba chwyty są za słabe aby skutecznie zatrzymać uderzenie tak długą głownią z tak mocno przesuniętym środkiem ciężkości. Przy stosowaniu chwytu młotkowego w wersji sztywnej zasięg się zmniejsza ale prowadzenie broni staje się wyraźnie łatwiejsze.

Do sztychów i sztychowej walki kawaleryjskiej na wyprostowanej ręce najlepiej nadaje się poprzednio wspomniany chwyt z przełożeniem palca wskazującego przez jelec. Chwyt kciukowy jest bardzo wygodny, dobrze dopasowany, nie sprawia jakichkolwiek problemów. Przy walce pieszej ustawienie miecza w pozycji do sztychów górnych i dolnych jest niezwykle intuicyjne, długa głownia stabilizuje linię sztychu, wyraźnie widać że w epoce w której ta broń powstała zmierzano w kierunku zapewnienia maksymalnej ergonomii wykonywania tej akcji.

Długi jelec w połączeniu z szeroką głowicą nadaje się do uderzania w tarczę bez narażania dłoni na uszkodzenie, jelca można też użyć do wyhaczania tarczy przeciwnika, jednak broń ta zdecydowanie nie jest przeznaczona do walki w tak ciasnym dystansie. Prawidłową techniką walki pieszej byłoby w tym wypadku mocne sztychowanie, granie dystansem itd.

Dla uzyskania pełnego potencjału ofensywnego należy tym mieczem przede wszystkim wykonywać uderzenia z całego ramienia z dodaniem kroku, co wymaga odpowiedniej przestrzeni, zamiennie można używać sztychów, finezyjna nadgarstkowa szermierka tą bronią jest dość problematyczna, wykonalna przy odpowiedniej ilości treningu, jest dość prawdopodobne, że w walce pieszej przeciwko opancerzonemu przeciwnikowi używano przy głowniach tego typu chwytu dwuręcznego, co zdarza się widzieć na ikonografiach. Ułożenie drugiej dłoni na głowicy jest bardzo wygodne, miejsca wystarcza do położenia jednego palca na rękojeści.

Chwyt dwuręczny maksymalizuje możliwą do wygenerowania siłę, jednocześnie skraca dość znacznie dystans optymalny walki tą bronią. Mam tu oczywiście na myśli dystans optymalny w walce pieszej gdy ilość dostępnej przestrzeni jest ograniczona. Jeśli walczyłbym z konia zdecydowanie zabrałbym ze sobą ten własnie miecz w komplecie z tarczą migdałową lub trójkątną.

DSC01273 DSC01260 DSC01259 DSC01258 DSC01257 DSC01256 DSC01255 DSC01254 DSC01253

DSC01252 DSC01251

3. Typowy miecz trzynastowieczny łączący cechy miecza ze Szczecina i z Malborka - producent Maciej Kopciuch

Wymiary rekonstrukcji:

Typologia: według Oakeshotta typ XII głowica typu J jelec typu 1
Długość całkowita: 97 cm
Długość głowni od jelca: 81 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 5,5 cm
Długość zbrocza: 53 cm
Szerokość zbrocza przy jelcu: 1,7 cm
Długość jelca: 19,5 cm
Szerokość jelca: 1 cm
Grubość jelca: 1,2 cm
Długość rękojeści: 10 cm
Waga: ok. 1200g
Wyważenie: 13,5 cm
Punkt Uderzenia (COP): 53 cm
Materiał: głownia tępa – stal jednolita 54HRC, oprawa rękojeści – stal, rękojeść – drewno i skóra
Dodatkowe uwagi: Nigdzie niestety nie znalazłem wymiarowania oryginałów na podstawie których miecz powstał jednak w tym wypadku rekonstrukcja była tworzona po wizycie w muzeum i obejrzeniu oryginałów, można więc przyjąć, że całość jest zbliżona do standardu najbardziej jak to tylko możliwe. Ogólny kształt głowni i napis zostały wzięte z miecza przechowywanego w Muzeum Narodowego w Szczecinie pochodzącego z nieznanego miejsca w Polsce. Oryginał był sygnowany obustronnie napisem +NRCDISEC+NRCDISEC+NRCDISIG+ERCDISIG+NRCDISII z jednaj strony i +NRCDISIC+ENSNRCH+NRCDISDV+ERCDISIA z drugiej, w oryginale litery były wypełnione złotym metalem. Napis na moim mieczu jest kombinacją elementów tych napisów, natomiast głowica została wzięta z miecza malborskiego. Oba egzemplarze są bardzo podobne jeśli chodzi o wszystkie detale konstrukcyjne (kształt, długość głowni etc.). Miecz malborski ma trochę dłuższe zbrocze. Głowice wykonywane z metali kolorowych były w średniowieczu niezwykle popularne, zdają się nawet przeważać liczebnie nad ich żelaznymi odpowiednikami. O popularności mogła tu decydować łatwość produkcji seryjnej, większa waga materiału oraz względy symboliczne. Treść napisu na mieczu do dziś nie została rozszyfrowana mimo, że jest to jedna z najdłuższych inskrypcji tego typu znanych z terytorium Polski.
Literatura:

  • M. Głosek, Znaki i napisy na mieczach średniowiecznych w Polsce, Ossolineum, Wrocław 1973, s. 109.

Zdjęcia oryginału:

DSC_0851 DSC_0857 DSC_0858 DSC_0859 DSC_0860 DSC_0865 DSC_0866 DSC_0875 DSC_0880 miecz_szczecin_muzeum_NAPISY_black szczecin wizualizacja_miecz1a

Zdjęcie rekonstrukcji:

10411283_450400645097292_2798119631123762545_n DSC01163 DSC01173 DSC01177 nrc_01 nrc_02 nrc_03 sword2 7352_467159183421438_5648465214217736764_n

Cechy użytkowe:

O ile poprzednio omówione miecze były do pewnego stopnia wyspecjalizowanymi konstrukcjami predestynowanymi do używania ich w konkretnych sytuacjach, o tyle w wypadku tego miecza mamy do czynienia z niesamowicie wszechstronną bronią nadającą się do walki w każdej sytuacji. Z jednej strony jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego (w realiach walki bitewnej lepiej sprawdziłby się wiking, w walce z konia zaś Søborg), z drugiej jednak strony w sytuacji codziennego życia, podróży, poruszania się ten miecz jest niezastąpiony. Głownia jest dość długa, lekka i fantastycznie wyważona. Miecz idealnie nadaje się do technicznego fechtunku, prowadzeniu akcji ze związań. Jego największą zaletą jest właśnie szybkość, mobilność, doskonałe wyważenie. Oczywiście można tego miecza użyć do walki w ciężkim opancerzeniu ale przypomina to trochę kastrację. Tego typu broń idealnie sprawdza się w pojedynkowej i traktatowej walce bez pancerza.

Ze względu na cechy fizyczne i wszechstronność nic nie ogranicza repertuaru technik możliwych do wykonania tym mieczem, nie zaryzykowałbym też stawiania jakiejkolwiek tezy o przewadze jednych technik nad innymi w jego wypadku, tutaj praktycznie wszystko zależy od indywidualnych preferencji. Miecz przez swój kształt idealnie nadaje się do pchnięć, bez problemu można zastosować w nim zarówno chwyt kciukowy jak i przełożenie palca wskazującego przez jelec.

Chwyt młotkowy może być zarówno stosowany sztywno jak również z pełną ruchomością nadgarstka. Miecz nadaje się zarówno do uderzania z całego ramienia jak również do wykonywania szybkich strzałów nadgarstkowych. Chwyt długi w tym wypadku byłby raczej formą preferowaną w obu wariantach, można nawet dodać kolejną formę w której kciuk ułożony jest wzdłuż rękojeści (co jest słabo udokumentowane dla średniowiecza jednak w późniejszych epokach staje się często akcją preferowaną zwłaszcza w hiszpańskich dziewiętnastowiecznych szablach konstruowanych specjalnie pod ten chwyt). Chwyt tego typu moim zdaniem da się dostrzec np. w scenie rzezi niewiniątek ze Złotego Kodeksu Pułtuskiego z ok 1080 r.

Możliwe jest wykonanie chwytu dwuręcznego ale jest to w tym wypadku raczej przerost formy nad treścią. Niewielka waga broni zapewnia pełną swobodę ruchów przy chwycie jednoręcznym, chwyt dwuręczny nic nie daje, a raczej ogranicza. Okrągła niewielka głowica wraz z budową rękojeści tworzą zestaw w którym nic nie przeszkadza przy wykonywaniu ataków, trzymanie przeciwnika na dystans statycznym chwytem długim ze sztychem jest lekkie, łatwe i przyjemne, dodawanie przełożenia palca przez jelec nie jest konieczne. Można to wykorzystać zarówno do grania dystansem w walce pieszej jak i w walce konnej.

Gdybym miał walczyć w pojedynku posługując się lekką tarczą trójkątną lub puklerzem, a zwłaszcza gdybym miał walczyć bez uzbrojenia ochronnego np. broniąc się podczas napadu na drodze podczas cywilnej podróży, ten własnie miecz zabrałbym ze sobą jako najbardziej wszechstronny, lekki oręż zapewniający możliwość wykonania wszelkich znanych z walki mieczem akcji szermierczych. Niezbyt długa głownia, waga broni itd. sprawiają że miecz nie zawadza, dobrze sprawdzałby się w walce w ciasnych pomieszczeniach, byłby też dobrą bronią boczną dla lekkiej trzynastowiecznej piechoty.

DSC01242 DSC01243 DSC01244 DSC01245 DSC01246 DSC01247

DSC01261 DSC01272

4. Turniejowy miecz wczesnośredniowieczny IX-X w. – producent Wojciech Szanek

Wymiary miecza:

Typologia: dwuczęściowa głowica z trzema wypustkami z dominującym środkowym z lekko wygiętą podstawą i lekko wygiętym dość masywnym jelcem najlepiej pasuje do typu VI według typologii R.E.M. Wheelera, jednak z tego co mi wiadomo miecz nie jest interpretacją konkretnego znaleziska.
Długość całkowita: 92 cm
Długość głowni od jelca: 73 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 4,5 cm
Długość zbrocza: 71
Szerokość zbrocza przy jelcu: 3,5 (a w zasadzie 1 cm od jelca, zbrocze nie wchodzi pod jelec)
Długość jelca: 11 cm
Szerokość jelca: 2 cm
Grubość jelca: 1,2 cm
Długość rękojeści: 11,5 cm
Waga: ok 1000 g
Wyważenie: 7 cm
Punkt Uderzenia (COP): 42 cm
Materiał: bardzo sprężysta i jednocześnie dość twarda stal jakościowa, skóra na rękojeści pod spodem prawdopodobnie oplot sznurowy
Dodatkowe uwagi: Odstępstwa od orygianłów w tym wypadku to: głownia zaklepana na dwuczęściowej głowicy, za szerokie zbrocze poprowadzone po prawie całej szerokości głowni ale nie wchodzące pod jelec, za długa rękojeść, za bliski punkt wyważenia, za duża sprężystość głowni, za mała waga jak na standard epoki. Zwróćcie też uwagę że COP wypada tu niemal w połowie długości głowni – tym mieczem nawet po naostrzeniu nie dało by się ciąć efektywnie.

Zdjęcia:

DSC01166 DSC01179

Cechy użytkowe:

Odnośnie tego miecza mam jedną ciekawą obserwację. Zrobiłem mały eksperyment dając kilku osobom wszystkie wymienione miecze do ręki, a następnie prosząc o przetestowanie tego własnie miecza. Wrażenia były całkowicie zgodne i dobrze oddaje je określenie użyte przez wszystkie wymienione osoby, mianowicie „zabawka”. Słowa tego użyli wszyscy i jakkolwiek mieczowi nic nie można zarzucić jeśli chodzi o jego turniejową użyteczność, o tyle jego waga, wyważenie, dynamika, kształt głowni, rękojeści, jednym słowem wszystko nijak nie odpowiada oryginałom ani nawet ich nie przypomina.

Spośród wszystkich mieczy tu opisanych ten zdecydowanie najbardziej odstaje od rzeczywistości, jednocześnie pod względem możliwości wykonywania akcji szermierczych ten miecz przebija wszystkie wyżej wymienione.  Za długa rękojeść umożliwia wykonywanie wszelkich możliwych do wyobrażenia akcji nadgarstkowych, głowica o nic się nie blokuje, nie uwiera. Wszystkie chwyty miecza możliwe do wykonania mogą w tym mieczu być zastosowane. Punkt wyważenia ok 7 cm od jelca sprawia że miecz ten jest szczególnie efektywny własnie przy fechtunku bardzo szybkim, nadgarstkowym i walki uderzeniami. Jeśli chodzi o pchnięcia oczywiście są możliwe ale przeważenie ku rękojeści połączone z dość krótką głownią nie pomaga w ustawianiu sztychu w linii.

Miecz kiepsko nadaje się do walki na związaniach bo jest bardzo elastyczny, zachowuje się trochę jak sprężyna. Elastyczność zapewnia my trwałość, mimo że miecz używany jest już ponad trzy lata nie widać na nim prawie śladów użytkowania – najgłębsza wżera na głowni ma poniżej 1 mm. Główne ślady użytkowania występują na oprawie rękojeści.

W praktyce nie da się opisać całego uczucia jakie towarzyszy porównaniu pierwszego z opisanych mieczy i tego egzemplarza. Różnica jest kolosalna własnie pod względem użytkowym. Z jednej strony mamy relatywnie ciężką sztywną bojową głownię o ciasnej oprawie rękojeści, z przeważeniem w stronę sztychu, która nadaje się do mocnej walki nastawionej na przełamujące uderzenia i siłę. Cała konstrukcja tej broni wymusza stosowanie konkretnych technik chwytu i nakłada bardzo wyraźne ograniczenia na nasz repertuar.

Z drugiej strony mamy lekką, elastyczną, krótką i wąską głownię przeznaczoną do szybkiego nadgarstkowego fechtunku z długą rękojeścią, przeważeniem blisko jelca którą można wykonać wszystko co sobie WYMYŚLIMY. W rezultacie mamy sytuację w której broń pozwala nam na sporo więcej niż realnie powinna. Wszelkie próby interpretacji realnych technik walki taką bronią są skazane na niepowodzenie ponieważ ulepszamy rzeczywistość. Jednym z głównych problemów jakie napotykamy interpretując techniki jest poznanie ograniczeń epoki. Bardzo łatwo jest dokonać nadinterpretacji ponieważ każdy kto poważnie zajmuje się tematem jest świadomy potencjału większej ilości technik niż tylko tych używanych w danej epoce. Zawsze istnieje pokusa założenia, że „ludzie wtedy byli mądrzy” i na pewno na pewne rzeczy wpadli skoro później lub wcześniej coś gdzieś się pojawia.

Niestety z problemami i percepcją problem polega na tym, że każdy rozwiązany problem wydaje się prosty i banalny, a każda stosowana technika wydaje się intuicyjna jeśli ją znamy. W praktyce pewne techniki zaczynają się pojawiać dopiero w bardzo określonym momencie historycznym, jeszcze trudniejszym zagadnieniem jest określenie szybkości rozprzestrzeniania się idei. Spójrzmy jak bardzo różnią się między sobą rozmaite późne szkoły walki mieczem długim, rapierem, szpadą itd. Z jednej strony wszystko jest podobne, z drugiej każdy mistrz, każda szkoła jest w pewien sposób wyjątkowa i indywidualna. W czasach wczesnego średniowiecza gdzie przekaz pisemny w tym temacie praktycznie nie istniał (a na pewno nie istniał w podręcznikowej i traktatowej formie) zagadnienie staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Skazani jesteśmy na interpretację ikonografii, opisów literackich, kronikarskich i badanie samego narzędzia, po to raczej aby określić maksymalny zakres możliwości niż dokładny obowiązujący zawsze zestaw technik. Jeśli narzędzie którego używamy nie odpowiada realiom epoki wszystko co robimy staje się absolutnie niemiarodajne.

Oczywiście miecze w epoce były różne, rozstrzał cech użytkowych jest bardzo wyraźny i zdarzały się egzemplarze mniej lub bardziej predysponowane do konkretnej formy walki, istnieje jednak coś takiego jak standard, zwłaszcza że do naszych czasów dotrwało kilka tysięcy zachowanych egzemplarzy. Odtwarzając zawsze należy skupiać się na tym co było typowe, zamiast szukać na siłę wyjątków.

DSC01229 DSC01230 DSC01231 DSC01232 DSC01233 DSC01234

DSC01249 DSC01270

5. Ostry miecz wczesnośredniowieczny IX-X w. – producent ARMA Maciejko

Wymiary miecza:

Typologia: głownia wszystkimi parametrami mieści się w typie 4 Geibiga, oprawa rękojeści z tego co wiem nie była wzorowana na żadnym konkretnym znalezisku. Ogólnie pięcioczęściowa głowica pasuje do typu R według J. Petersena, minimalnie ugięty jelec znajdziemy w typie Y oraz w typie VII według R.E.M. Wheelera
Długość całkowita: 92 cm
Długość głowni od jelca: 74 cm
Szerokość głowni przy jelcu: 4,5 cm
Długość zbrocza: 69 cm
Szerokość zbrocza przy jelcu: 2,5 cm
Długość jelca: 11 cm
Szerokość jelca: 2 cm
Grubość jelca: 1 cm
Długość rękojeści: 11,5 cm
Waga: ok 1100 g
Wyważenie: 10 cm
Punkt Uderzenia (COP): 50 cm
Materiał: sztywna i twarda stal wysokowęglowa, na rękojeści oplot skórzany.
Dodatkowe uwagi: Gdy zestawimy ze sobą ten miecz z egzemplarzem opisanym wyżej szybko okaże się, że parametry są bardzo zbliżone, a jednocześnie w kilku istotnych miejscach zupełnie inne, dzięki czemu miecz jest o wiele lepszą rekonstrukcją. Uwagę zwraca zwałszcza COP (50 cm zamiast 42), lepszy profil głowni, lepsza sztywność, trochę dalsze wyważenie, trochę większa waga ale te 3 cm i 100 g decydują o tym że miecz mieści się w dolnej granicy tolerancji, przed ostrzeniem miecz ważył ok 1300 g dzięki czemu wyważenie było ok 15,5 cm od jelca. Uzasadnienia źródłowego nie ma dodanie rowków na jelcu, przedłużenie dzielenia głowicy na jej podstawę oraz ricasso powstałe wskutek ostrzenia oprawionego już egzemplarza. Rękojeść jest za długa. Poważnie zastanawiam się nad zmianą oprawy tego miecza na bardziej odpowiadającą oryginałom.

Zdjęcia:

DSC01165 DSC01181

Cechy użytkowe:

Ten miecz pod względem użytkowym plasuje się gdzieś pomiędzy mieczem produkcji Wojciecha Szanka i mieczem skandynawskim produkcji Macieja Kopciucha opisanym na początku. Pod względem zestawienia cech użytkowych mieści się gdzieś w dolnej skali egzemplarzy znanych z epoki jeśli chodzi o wagę i wyważenie.

Typologicznie miecz jest raczej wariacją na temat. Kształt głowicy jest mocno nietypowy choć zasadniczo jest to typowa dwuczęściowa duża głowica wczesnośredniowieczna podzielona na pięć wypustków z dominującym centralnym. Lekko wygięte jelce w epoce się zdarzały od wieku X, niestety rękojeść jest zdecydowanie za długa, tego elementu nie da się obronić. Mieczem tym da się przeprowadzać sensowne testy cięć jednak trzeba zwracać uwagę na chwyt i pracę nadgarstkiem aby nie wypaczać techniki. Zdecydowanie planuję dodanie do kolekcji jeszcze jednego ostrego egzemplarza odpowiadającego specyfiką pierwszemu z opisanych tu mieczy.

Głownia została przerobiony na wersję ostrą z tępego egzemplarza, dlatego przy jelcu pojawia się ricasso. Oczywiście egzemplarze historyczne go nie posiadały, głownie były ostrzone na całej długości. Nie przeszkadza to przy standardowych cięciach wykonywanych na odpowiednim dystansie, przy chwycie z przełożeniem palca wskazującego przez jelec brakuje elementu kontaktu palca z ostrą głownią. Ciężko w tej sytuacji zweryfikować, które elementy techniki mogłyby być problematyczne.

Stal użyta w tym mieczu ma bardzo dobre, wzorcowe wręcz właściwości dla stali jednorodnej – jest dość sztywna i twarda. Dzięki temu naostrzenie głowni było możliwe. W wersji tępej miecz mimo ok 7 lat użytkowania (w tym 4 w moim wykonaniu) praktycznie nie posiadał szczerb ani głębokich wżerów. Miecz pochodzi z czasów w których głownie Maciejki były jednymi z lepszych dostępnych na rynku. W obecnej chwili właściwości fizyczne głowni od tego producenta są tak różnorodne, że bardzo ciężko stwierdzić jakiej klasy miecz wpadnie nam w ręce. Osobiście byłem świadkiem sytuacji gdy do nas i do jednej z zaprzyjaźnionych grup dotarły w odstępie tygodnia dwie paczki. W jednej były miecze wykonane z bardzo przyzwoitej stali, w drugiej miecze po pierwszym treningu miały wżery głębokości 3-5 mm.

Mieczem tym można wykonać pełen repertuar technik w tym również chwyt kciukowy ponieważ jelec jest wąski i cienki, nie przeszkadza w ułożeniu kciuka na płazie. Za długa rękojeść nie przeszkadza przy akcjach nadgarstkowych. Głownia ma odpowiednią sztywność, dzięki czemu tnie całkiem nieźle zarówno cele miękkie jaki i np. zbitki młodych gałęzi oraz tarczę. W tym ostatnim wypadku maksymalnym efektem uderzenia jaki udało mi się uzyskać było rozłupanie tarczy drewnianej oklejanej lnem migdałowej uderzeniem górnym wzdłuż słojów do głębokości ok 40 cm, nie ulega wątpliwości, że taki atak zakończyłby się co najmniej uszkodzeniem ręki przeciwnika za tarczą.

Osobiście myślę że ostra wersja pierwszego z opisanych mieczy byłaby zdolna ciąć jeszcze efektywniej ze względu na większą wagę i dalej przesunięty punkt wyważenia. Głownia w tym mieczu na skutek ostrzenia została lekko ścieniona, poważne znaczenie dla efektywności mogłoby mieć również zmienienie profilu ostrza. Miecz ostrzony jest w kąt ostry podczas gdy oryginały raczej miały profil podobny do soczewki. Profil tego typu idealnie nadaje się do przecinania nieopancerzonych przeciwników (jest charakterystyczny np. dla mieczy japońskich).

Grubość głowni może mieć kapitalne znaczenie przy ocenie klinowania się ostrza w tarczy podczas uderzenia. Cienka głownia ma wyraźną tendencję do więźnięcia w deskach – po wbiciu miecz ciężko wyciągnąć (a mówiąc ciężko mam na myśli np. dwuręczne szarpanie z całej siły po stanięciu na tarczy celem jej przytrzymania trwające kilkanaście sekund). Szersza głownia łupałaby deski. Przypomina to trochę porównywanie efektywności siekiery do topora. Głownie wczesnośredniowieczne najczęściej nie były cieniowane w płaszczyźnie bocznej, utrzymywały równą grubość na całej długości i mogło to wynikać właśnie z tego aby zapobiegać grzęźnięciu głowni w tarczy przeciwnika.

Reasumując, mój ostry miecz jest całkiem niezły do tego aby oswoić się z ostrą bronią, wyrobić podstawowe dobre nawyki, poćwiczyć linie uderzeń i techniki cięcia. Jednocześnie ze względu na błędy konstrukcyjne (ricasso, długa rękojeść, za mała grubość głowni, nie do końca prawidłowy profil ostrzenia) nie nadaje się do oceniania rzeczywistej efektywności głowni historycznych ponieważ pewne elementy są niemożliwe do oceny, inne mogą powodować wyraźne wypaczenie wyników testów. Z tej właśnie przyczyny do przeprowadzania w pełni wiarygodnych testów będę potrzebował uzupełnienia kolekcji o jeszcze jedną ostrą głownię idealnie odpowiadającą egzemplarzom historycznym.

DSC01235 DSC01236 DSC01237 DSC01238 DSC01239 DSC01240 DSC01241 DSC01250 DSC01271

Wnioski

Myślę że wnioski z tego całego tekstu są dość jasne. Dla ułatwienia postaram się je wypunktować.

Nie jest możliwe wyciąganie jakichkolwiek wiążących wniosków dotyczących sposobów walki, stylu, technik i efektywności broni z epoki bez posługiwania się w walce bronią odpowiadającą DOKŁADNIE temu co znamy z wykopalisk.

Posługiwanie się bronią, która nie jest dobrym odwzorowaniem powoduje nie tylko wypaczenie techniki używania broni ale też wprowadza do repertuaru technik całą masę elementów które w epoce były nieznane lub ich wykonanie nie miałoby sensu. W efekcie to co można obserwować nijak nie przystaje do realiów.

W mojej osobistej opinii na polskim rynku jest w tej chwili tylko jeden wytwórca mieczy historycznych. Osobą tą jest Maciej Kopciuch który stworzył trzy pierwsze opisane egzemplarze. Nie jest tak, że inni polscy wytwórcy nie są w stanie stworzyć mieczy odpowiadającym oryginałom, gdybym twierdził coś takiego obraziłbym niesłusznie wielu dobrych producentów. Problem polega na tym, że producenci owi w standardzie takich mieczy nie oferują, a dodatkowo gdy przyjrzymy się szczegółom wykonania różnych elementów bez problemu znajdziemy liczne błędy i wypaczenia. Diabeł tkwi w szczegółach.

Przez kilkanaście lat mojej zabawy w rekonstrukcję miałem w dłoni kilkaset mieczy, bardzo różnych producentów i dopiero miecze Macieja mogę uznać za zakup naprawdę wart swojej ceny. Na mieczach tych nie znajdziemy nic co by nie było odwzorowaniem oryginałów. Najdrobniejsze detale konstrukcyjne w stylu młotkowania na głowicy, drobne niedoskonałości nadające mieczom indywidualny charakter to elementy które bez trudu znajdziemy w historycznych odpowiednikach, a zdecydowanie brakuje ich w idealnych konstrukcjach najbardziej uznanych na rynku producentów np. Albiona. Jeśli do tego dodamy niezwykle łatwy kontakt z producentem (uzgadniamy najdrobniejsze detale), wzorową terminowość (co do dni) i świetną cenę (serio, porównajcie z wytwórcami do których warto porównywać, a nie z najtańszymi producentami na rynku) oraz wiedzę ekspercką (starczy spojrzeć na stronę Mieczy Średniowiecznych przez którą można się z nim skontaktować) myślę że Maciej Kopciuch wyznaczył na rynku zupełnie nowy standard do którego innym producentom ciężko będzie się zbliżyć.

Postscriptum

Gwoli wyjaśnienia aby nie było nieporozumień – mój huraoptymistyczny opis mieczy produkcji Macieja wynika całkowicie z tego, że jestem zadowolonym klientem. Nie dostałem za to kasy, nikt mnie o pisanie tej recenzji nie prosił, jedyne co z Maciejem uzgodniłem to zgoda na wykorzystanie w tekście jego zdjęć, które były niezbędne i za co w tym miejscu bardzo dziękuję. Napisałem recenzję bo uważam, że dobrych rzemieślników warto wspierać. Inaczej rzucą swoje rzemiosło albo wyjadą za granicę gdzie ich praca zostanie należycie doceniona, a my nadal będziemy skazani na współpracę z ludźmi, którzy albo mają niewielkie pojęcie o tym czym się zajmują, albo mają „w głębokim poważaniu”  klienta ignorując kontakt z nim miesiącami, albo też dyktują ceny nieprzystające do realnej wartości tego co radośnie produkują. Nie kieruję tych słów pod adresem jakiegokolwiek konkretnego producenta, jest to ogólna obserwacja rynku z którą, jak sądzę, zgodzi się wiele osób, którym zdarzało się zamawiać miecze od różnych rzemieślników.

Odpowiedzi: 8 do wpisu “Dlaczego warto używać wiernych replik? Recenzja Porównawcza kilku mieczy jednoręcznych”

  1. Maciej Laaser napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis, choć porównywanie broni ostrej do tępej trochę kontrowersyjne.

    Tak sobie myślę, wnioskując po Twoim wpisie, że paradoksalnie zbliżone parametry replik broni do oryginału lepiej by się nadawały do popularnych bohurtów, niż egzemplarze „turniejowe”.

    Swoją drogą z polskich producentów pominąłeś Jana Chodkiewicza, który też zajmuje się produkcją mieczy historycznych i robi to znacznie dłużej niż pan Maciej.

  2. Fiolnir napisał(a):

    Hej,

    Maciejkę dorzuciłem bo też mam go na stanie a kiedyś był to miecz tępy. W sumie wyszło to trochę przy okazji w pierwotnej wersji go nie uwzględniłem ;)

    Jana Chodkiewicza nie pominąłem. Zwyczajnie nie mam żadnego miecza od Niego za wyjątkiem federa który nijak nie przykłada się do tego zestawienia. Nie miałem też do czynienia z jego produkcjami innymi niż właśnie federy, a na tej podstawie bardzo ciężko mi ocenić co i jak.

    Pozdrawiam

  3. Konrad Malarski napisał(a):

    Opis bardzo dokładny, sam dodam, że testowałem i miałem w ręce miecze o których pisze Fiolnir, zgadzam się z opisem i czekam na próbę Normanów :)
    Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji.

  4. Maciej Laaser napisał(a):

    Rozumiem z czego to wynika, ale opinia wydawana dla danego producenta jako jedynego na rynku w swojej kategorii (podczas gdy tak nie jest) może mało wiarygodnie świadczyć o Twojej recenzji i rzetelności. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, bo wystarczy, że w artykule doprecyzujesz, że chodzi o producentów, z którymi współpracowałeś.

    Poza tym, pomijając pana Chodkiewicza, są również inni producenci działający od lat. Przykładowo pan Wojciech Sławiński czy chociażby pan Szymon Chlebowski. Ten drugi choć na codzień produkuje „turniejowe” egzemplarze to jest w stanie przyjąć i wykonać każde zamówienie.

    PS. Feder też jest bronią historyczną ;-)

  5. Fiolnir napisał(a):

    Na wstępie napisałem:

    „Postanowiłem zrobić małe studium porównawcze mieczy, które osobiście posiadam koncentrując się nie tylko na elementach dotyczących wyglądu ale przede wszystkim na kwestiach technicznych i użytkowych, które dla mnie osobiście są najważniejsze.”

    Siłą rzeczy nie recenzuję mieczy producentów których mieczy nie używam, tak samo jak człowiek wpisujący recenzję słuchawek w sklepie AGD nie opisuje każdych słuchawek jakie są na rynku ale opisuje te które kupił ;) Jeśli producentom zależy na tym aby ich produkcje zostały na stronie opisane nie ma problemu. Broń białą przygarnę chętnie w każdej ilości i mogę ją zgwałcić z każdej możliwej strony :P

    Tak jak wspominałem – nie miałem w ręce produkcji Jana Chodkiewicza jak chodzi o miecze (jak chodzi o federy ostatnio przebił go Rafał Czupryński, to co miałem w łapie na W3 to czysta poezja), to samo z Wojciechem Sławińskim – wiem że jest, wiem że robił miecz kuty warstwowo i fajnie ale to jest inna klasa mieczy, tych nie porównuję bo wchodzimy w zupełnie inną kategorię cenową (i z tej kategorii znam co najmniej kilku producentów naprawdę fantastycznych jednak nie stać mnie na to aby wyłożyć po kilka-kilkadziesiąt tysięcy na miecz). Miałem za to w ręce miecze od Szymona Chlebowskiego (ba! sztych jednego nawet miałem w twarzy ^^) i mówiąc szczerze tu nie ma czego porównywać. Kiepska stal, dość dziwne właściwości użytkowe choć to oczywiście kwestia egzemplarza, kiepsko wykonana rękojeść, odpadające głowice, wyraźnie mechaniczna produkcja. Jak do tego człowiek sobie poczyta opinie o kontakcie z producentem i usłyszy od kilku znajomych jakie miewają z tym przygody no to sorry…

    Pozdrawiam

  6. Maciej Laaser napisał(a):

    Oczywiście, że nie robi testów wszystkiego co jest na rynku. Ale zdanie:
    „W mojej osobistej opinii na polskim rynku jest w tej chwili tylko jeden wytwórca mieczy historycznych. ”
    nie brzmi jakoby dotyczyło tylko testowanych produktów.

    PS. Niestety, pan Szymon i jego miecze mają sporo wad. Mógłby podnieść cenę i robić porządną broń, bo umiejętności mu nie brakuje.

  7. Janek napisał(a):

    Witam, trafiłem na temat poświęcony praktyczności replik mieczy w ich użytkowaniu. zauważyłem,że porównanie tych mieczy ma się nijak do konkretnego zamysłu producenta danego miecza. Jak można porównywać lekki i szybki miecz Szanka, którymi na Wolinie wygrywane są indywidualne turnieje z typową rekonstrukcją bardzo zbliżoną do oryginału długiego miecza krucjatowego. Mamy tez pomieszanie epok i różne techniki składania mieczy, bo jak ma się zachowac miecz pierwszy z opisanych typ H z inkrustowana głowicą po intensywnej walce, lub treningu w konfrontacji z innym mieczem, mam na mysli utrzymanie nakładki przez dwa nity. Od jak dawna walczy Pan tym mieczem? Czy wszystkie miecze do walki p. Macieja, przykładowo typ H maja nitowana głowice tylko przez dwa kołki? Ile czasu gwarancji dostaniemy od tego producenta na utrzymanie sie w całości rękojeści, konkretnie głowicy po intensywnych treningach i normalnych walkach na pokazach. Napisał Pan że p. Szanka miecz od 3 lat jest w użytku i to widać na zdjęciach, że przeszedł wiele i trzyma się dobrze. W uwagach napisał Pan, że miecz posiada klingę zakuta na głowicy i że odbiega to rażąco od oryginałów , a chcę zauważyć, że jest to miecz typu S według Petersena , a te i wiele innych typów mieczy miały nakładki nitowane przez trzpień jak i dwa dodatkowe nity, wiec nitowanie całej rękojeści dla wielu wczesnych mieczy było normą . Co do zbrocza to też ma to wpływ na przeznaczenie miecza, oczekiwaną wagę dla klienta przy wymaganych wymiarach miecza. Długość chwytu też ma bardzo duże znaczenie ze względu na potrzebę użycia rękawicy, ewentualnie na korygowanie punktu balansu miecza. Przełożenie palca pod jelec raczej nie w chodzie rachubę, nie ta technika walki, nie ta epoka i nie ta budowa miecza, przy klindze ostrej do samego trzpienia!!!! Podstawowe Pytanie jest takie – który z wymienionych mieczy był robiony specjalnie na przygotowanie takiego porównania? 1. Czy któryś z mieczy był przygotowany według Pana oczekiwań co do jego przeznaczenia, oczekiwanej wagi i inne…? 2. Czy zarzut ,ze miecz p. Szanka nie odpowiada wyglądem i przeznaczeniem jest sprawiedliwy, skoro ewidentnie widać,że nie jest to wierna replika miecza, lecz wolne odwzorowanie rękojeści na których to bazuje podstawowa typologia wikińskich mieczy w opracowaniu Petersena? 3. Konkretnie który z mieczy odpowiada tematowi tu podniesionemu?
    Podsumowując, wykonanie bardzo sprawnego miecza wymaga zastosowania wielu kompromisów, a wpływ na to miała epoka, możliwości i umiejętności mieczników, materiały i technologia, a na końcu najważniejszy był odbiorca – kurdupel czekający na lekki miecz lub silny konny z mieczem, sięgającym ziemi sztychem. Poza tym cała umiejętność fechtunku , którą się Pan chwali ma się nijak do asortymentu przedstawionych mieczy dla potrzeb tego tematu. Myślę,że dla sprawiedliwego wyniku powinien Pan zamówić specjalnie kopie tylko jednego miecza u kilku rzemieślników z nastawieniem na jak dokładniejszą wierność i oczekiwaną użytkowość miecza z informacją,ze miecz ma przejść próby w specjalnym teście, najlepiej wykonanym przez kilku znawców tematu. Pozdrawiam

  8. Fiolnir napisał(a):

    Witam,

    Generalnie ciekawy wpis i bardzo za niego dziękuję. Jeśli chodzi o zamysł producenta to wszystko świetnie ale zdawało mi się że działamy w rekonstrukcji historycznej, przynajmniej ja w niej działam. Porównywać można bo każdy z wymienionych tu mieczy jest dopuszczany na imprezach, ich parametry są zaś kosmicznie odmienne. Tak więc zamysł zamysłem, ale historyczność powinna być po naszej stronie – miecz Szanka to generalnie właśnie „zamysł” ;) Porównuję bo ludziom wydaje się że używając mieczy od Szanka używają broni zbliżonej do historycznej, miecze te uchodzą generalnie za jedną z lepszych opcji. Moim celem było zwrócenie uwagi na różnice między tym co w rekonstrukcji uchodzi za dobre i historyczne, a tym co takie jest rzeczywiście.

    Tak mamy pomieszanie epok i technik składania mieczy. Co z tego? Ten element stanowi przekrojowy element tekstu – specjalnie porównuję miecze z różnych epok, różnie skonstruowane, o różnych parametrach aby zyskać szersze spektrum porównawcze w sferze technik wykorzystania broni, którą zbiorczo mógłbym określić jako wczesnośredniowieczny miecz jednoręczny używany z tarczą. Zajmując się walką w tej konwencji zajmuję się wszystkim od wczesnego średniowiecza po ok 1350 r., trenuję z różnymi mieczami, z różnymi tarczami w różnych układach.

    Na pytanie jak ma się zachowywać miecz inkrustowany w walce mogę tylko odpisać że sprawuje się świetnie ponieważ używany jest zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Szczerb brak, luzów brak. Moim zdaniem ta broń może mi służyć do końca życia, podobnie jak Szanek zresztą.

    Odnośnie „standardu” i ogólnych pytań odnośnie produkcji Macieja proszę kierować je bezpośrednio do producenta. On nie trzaska mieczy seriami tylko odtwarza konkretne jednostkowe egzemplarze, jak zapewne się Pan orientuje egzemplarze były rozmaite więc i zastosowane rozwiązania techniczne będą się różniły.

    Miecz Szanka nie do końca mieści się w typie S, jest takim potworkiem który trochę ciężko gdzieś dokładnie przyporządkować. Proszę o zdjęcia zabytków do których się Pan odwołuje w odniesieniu do zakucia na głowicy. Takie nitowanie zwykle było normą jeśli głowica była jednoczęściowa, przy dwuczęściowej raczej nie.

    Co do oczekiwań klienta – fajnie ale historia to nie wolny rynek, a konkretne miecze miały konkretne parametry. Fakt – bywały rozmaite miecze, parametry się różniły ale tu też istnieje jakieś spektrum które jest sensowne, miecz Szanka zwyczajnie w tym spektrum się nie mieści. Oczywiście wolna wola, niech każdy produkuje co chce, klient też kupi co lubi ale w sytuacji gdy klient dyktuje o tym jak ma jego miecz wyglądać dochodzimy do punktu w którym odlatujemy w kosmos.

    Drogi Panie, „długość rękojeści ma wpływ na korygowanie punktu balansu miecza”? Serio? No to chyba nie wyszło bo mieści się on daleko od standardu epoki, jest gdzieś w okolicach standardu dla tych egzemplarzy które ponownie oprawiono po złamaniu ;) Sens używania dużych rękojeści to trochę mit, wszystko jest kwestią konstrukcji rękawicy i techniki chwytu.

    „Przełożenie palca pod jelec raczej nie w chodzie rachubę, nie ta technika walki, nie ta epoka i nie ta budowa miecza, przy klindze ostrej do samego trzpienia!!!!” – odpowiem krótko. Nie ma Pan racji. Jak najbardziej ta technika, wykonalna, budowa miecza małe ma tutaj znaczenie akurat. Akurat co do tego elementu panuje dość powszechna zgoda, ikonografię do tego chwytu znajdzie Pan nawet na mojej stronie.

    Żaden z mieczy nie był robiony po to aby robić porównanie. Zna Pan może jakąś książkę, film albo samochód który powstał po to aby została napisana recenzja? ;) Tak Soborg został przygotowany dokładnie pod moje wytyczne, ostateczne detale omawiałem z Maćkiem bardzo dokładnie i konkretnie. Obecnie czekam na kolejne dwa egzemplarze, tym razem ostre, też robione pod konkretne znaleziska – konkretnie typ XIV z Royal Armouries Leeds specjalnie pod I.33 oraz wczesny miecz z jeziora Lednickiego.

    Czy dodanie do zestawienia Szanka jest sprawiedliwe? I tak i nie. Nie ponieważ miecz ten jest całkowicie odmienny pod względem charakterystyki, dynamiki etc. Tak ponieważ miecze Szanka są standardem w rekonstrukcji historycznej i jako takie powinny do historyczności przynajmniej aspirować. Dodanie tego miecza do zostawienia było zabiegiem przemyślanym i celowym po to aby wbić kij w mrowisko i uświadomić ludziom jak bardzo ich miecze odbiegają od realiów, a co za tym idzie jak bardzo sama walka od tych realiów odbiega. Tylko tyle i aż tyle. Ten wątek niedługo będę kontynuował :) Potrzebowałem też punktu porównania aby pokazać na czym polega różnica.

    Z ostatnim akapitem zgadzam się o tyle, ze miecze były różne, fakt, zwykle odbiorca decydował o ostatecznym kształcie swojej broni ale decydował w pewnych ramach i stąd się dziś biorą typologie. Skoro miecz odpowiadał człowiekowi który miał z nią ryzykować życie na realnych polach bitew tym bardziej powinna jego opinia wystarczać nam tu i teraz. Cytując luźno Razowca „Nie czuję się kompetentny pouczać starożytnych Germanów o tym jak mają walczyć”. Fakt, ze w obecnych rekonstrukcyjnych bojach nie używa się mieczy o historycznych parametrach bierze się tylko i wyłącznie z tego, że miecze te są dopuszczane na imprezach, a Wolin łatwiej jest wygrać z Szankiem niż z cięższym mieczem Macieja. Tu nie decydują względy bezpieczeństwa, ani praktycyzm ani nic innego co miałoby realny sens. Gdy tak wyglądające miecze znikną wtedy chętnie wyłączę je z mojego zestawienia. Generalnie uważam Wojciecha Szanka za jednego z najlepszych producentów mieczy, złego słowa nie powiem ani o nim ani o poziomie technicznym jego wyrobów. To tak aby nie było nieporozumień ;)

    Proponuję aby samodzielnie przeprowadził Pan test o jakim pisze i opublikował rezultaty, skoro taki test byłby dla Pana rzetelny. Osobiście nie zależy mi na tym aby porównywać producentów bo zwyczajnie znam standard ich wyrobów i wiem czego się spodziewać, a fakt że na potrzeby testu dostałbym np. 4 podobne miecze wykonane inaczej niż standardowo sprawy nie załatwi ;) Z podobną inicjatywą wyszedł jakiś czas temu Maciej proponując konkurs dla wytwórców mieczy, tylko jakoś odzew był marny.

    http://mieczesredniowieczne.pl/zakonczenie-konkursu-optimus-gladius/

    Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź