Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Zderzenie realizmu z rekonstrukcją we wczesnośredniowiecznej walce mieczem. Część pierwsza – miecze

Słowem wstępu

W artykule tym zajmę się kwestią śmierdzącą jak hákarl, dlatego zanim przejdę do meritum, chciałem na wstępie powiedzieć słów kilka na temat celu w jakim ten tekst powstaje. Jak widać po powyższej linijce nie zamierzam silić się na przesadną naukowość, myślę że ważniejsza jest w tym wypadku jasność przekazu.

Po pierwsze nie jest moim celem atakowanie kogokolwiek, celem nie jest również przekonywanie kogokolwiek na siłę i spory o to „czyje karate jest lepsze”. To nie tak. Celem podstawowym tego tekstu jest zwrócenie uwagi na podstawowe problemy związane z walką rekonstrukcyjną w odniesieniu do źródeł, kwestie bezpieczeństwa celowo pomijam.

Z drugiej strony celem tekstu jest dotarcie do pewnej szczególnej grupy odbiorców, która jest zainteresowana większym realizmem walki i stworzeniem nowej konwencji.

Celem pośrednim jest podważenie twierdzenia, niezwykle popularnego nie tylko wśród rekonstruktorów, ale również wśród naukowców, że o walce wczesnośredniowiecznej nic nie wiadomo. Przez ostatnie trzy lata absolutnie skupiłem się na temacie walki, przeczytałem dziesiątki tysięcy stron na temat, zgromadziłem blisko 3000 ikonografii z okresu VIII-XIV w., spędziłem setki godzin na treningach testując to co opisuję również z użyciem broni ostrej. Mimo tego nadal się uczę, a to co planowałem zawrzeć w formie krótkiego podsumowania w międzyczasie urosło do wielkości książki, której wydanie cały czas odsuwam w czasie, nie z powodu lenistwa, ale z powodu przytłoczenia ilością informacji których z uwagi na inne zajęcia nie mam kiedy dokładnie przetworzyć.

Nie napisałem tego aby się chwalić determinacją, ale po to aby na wstępie pokazać rzeczywisty problem. Problemem walki wczesnej nie jest brak źródeł tylko fakt, że nie zostały zebrane w jednym miejscu.

Wybaczcie, że nie podawał bibliografii, myślę że zdjęcia z podpisem na początek wystarczą. Ten tekst w założeniu ma być bardzo krótkim wstępem do zagadnienia, dlatego wolałem pisać w formie lekkostrawnej, łatwej do zrozumienia. Tekst dotyczył będzie tylko i wyłącznie walki mieczem, ponieważ o tym traktowała będzie książka. Dodam że pisząc te teksty opuściłem ¾ zagadnień, które wypunktowałem na wstępie jako warte omówienia, ostatecznie skupiłem się tylko na tym co miecza dotyczy najbardziej bezpośrednio.

O błędach w konstrukcji współczesnych mieczy można mówić długo, temat został już dość porządnie opracowany (linki poniżej), więc tego co zostało powiedziane nie będę powtarzał, skupię się w tym miejscu na istotnych cechach użytkowych oraz elementach pominiętych.

223 pchniecie, oburącz

Waga miecza

O tym jaka powinna być waga miecza jednoręcznego nie ma co rozprawiać, przyjęcie przedziału od 1,0-1,5 kg jako standardu jest bezpieczne praktycznie dla wszystkich mieczy jednoręcznych z okresu średniowiecza. Oczywiście zdarzały się egzemplarze minimalnie odbiegające od tego przedziału, jednak są one tylko potwierdzeniem reguły.

O wiele większym problemem niż sama waga broni jest dystrybucja masy na głowni. Zdecydowana większość producentów nie dba o to aby głownie posiadały odpowiedni, zwężający się, profil głowni nie tylko w płaszczyźnie szerokości, ale też grubości. Tutaj ważna uwaga – cieniowanie grubości głowni czasem było stosowane, czasem nie. Normalizacja tej cechy nastąpiła dopiero w epoce standaryzacji uzbrojenia regulaminowego. Dlatego wypadałoby przed wykonaniem rekonstrukcji dowiedzieć się jak zmienia się profil głowni konkretnego egzemplarza.

Z powodu złej dystrybucji masy, zwłaszcza miecze o dość długiej głowni, chodzą w ręce jak kij baseballowy, nawet mimo zachowania odpowiedniej wagi i wymiarów. Dystrybucja masy jest dla cech użytkowych o wiele ważniejsza niż waga bezwzględna i bardzo często jest tak, że miecze ważące stosunkowo mało czuje się w ręce bardziej niż ważące więcej tylko z tej przyczyny, że proporcje zostały zaburzone. Z tej przyczyny zawsze warto brać do ręki miecz przed zakupem, jeśli mamy taką możliwość. Opieranie się na samej wadze i wyważeniu może być niemiarodajne.

103 pchniecie

Sztywność głowni

W artykułach wspomnianych wcześniej ten element był poruszany, jednak dość mało zostało powiedziane o praktycznych konsekwencjach używania głowni zbyt elastycznych. Po pierwsze przy zderzeniu głownie takie zachowują się jak sprężyny – odbijają sie one od siebie i odskakują. Jest to bardzo niepożądane, bo często uniemożliwia pewne złapanie związania. Jeśli świadomie będziemy starali się uzyskać je mimo wszystko w efekcie wypaczamy technikę pracy na mieczu.

Rzeczą kolejną jest przełożenie takiej elastyczności na broń ostrą. Gdy tniemy różne cele, różna bronią, dość szybko daje się zauważyć pewne prawidłowości. Głownie można podzielić na takie, które wybaczają bardzo dużo (np. katana) i takie, w których złe prowadzenie uderzenia, złą częścią głowni, powoduje radykalny spadek efektywności cięcia (wszystkie proste głownie). Jednym z elementów decydujących o tym, czy miecz przechodzi przez cel łatwo, czy nie jest sztywność głowni. Głownie elastyczne, łatwo wpadające w drgania, drgają i wyginają się również przy uderzeniu w cel, utrudniając prowadzenie czystego cięcia.

Kolejnym elementem jest pchnięcie. Miecze praktycznie zawsze były konstruowane w taki sposób, aby nadawały się też do pchnięcia, nawet jeśli w danej epoce nie była to główna akcja ofensywna. Nie da się efektywnie pchać elastyczną głownią. Dlaczego o tym mówię skoro rzecz tyczy się mieczy ostrych? Ponieważ jesteśmy rekonstruktorami, a co za tym idzie powinniśmy rekonstruować jak najbliżej rzeczywistości. To że miecze którymi walczymy nie są ostre, nie oznacza, że można całkowicie zmodyfikować cechy fizyczne mieczy i oczekiwać, że walka jaką będziemy takimi mieczami prowadzić będzie podobna do realnej.

1 pchniecie odwrocone 2

Wyważenie

O tym też była mowa we wcześniejszych artykułach, ale ten akurat aspekt jest tak ważny i tak często źle rozumiany, że trzeba kilka rzeczy powtórzyć. Historyczne miecze zawsze miały wyważenie w jakiejś części głowni powyżej jelca. Dokładne miejsce wyważenia zmieniało się w zależności od konkretnego egzemplarza, jego przeznaczenia i epoki w jakiej miecz powstawał, jednak nigdy nie było tak, że o tym czy miecz jest dobry, czy zły decydował punkt wyważenia. Decyduje on tylko i wyłącznie o tym jakiego typu fechtunek może być wykonywany danym egzemplarzem. Broń wyważana w rękojeści pojawiła się bardzo późno, tego typu specyfikę miewały niektóre rapiery i szpady, broń dedykowana prawie wyłącznie lub wyłącznie do pchnięć. Dla takiej broni wyważenie blisko rękojeści ma sens. W przypadku broni siecznej, takiej jak miecze, wyważenie decyduje o tym czy dany egzemplarz przeznaczony jest głównie do fechtunku z nadgarstka, czy raczej z ramienia. Zdecydowana większość europejskich mieczy przeznaczona była do wykonywania akcji z ramienia przy dość sztywnym nadgarstku.

miecz skrocony wywazenie bliskie

Obecne realia walki punktowej wypaczyły miejsce wyważenia mieczy. Twórcy mieczy i ich użytkownicy zapomnieli o tym, że miecz służył do zadania przełamującego uderzenia, dlatego też musiał mieć środek ciężkości przesunięty do przodu. Bardzo rzadko znajdowane są egzemplarze historyczne ze środkiem ciężkości poniżej 10 cm od jelca, standardem jest przesunięcie między 15 a 20 cm, a zdarzają się egzemplarze mające środek ciężkości jeszcze dalej (przykład poniżej). Takie parametry dają konkretne korzyści nie tylko przy uderzeniu, które zyskuje odpowiednią siłę ale również przy ewentualnym kontakcie broni (dlaczego ewentualnym o tym w drugiej części artykułu).

 miecz wywazenie dalekie

Rękojeści

Było już sporo powiedziane na temat bylejakości wykańczania rękojeści, stosowania różnych dziwacznych materiałów i metod ich wykańczania, było wspomniane, że rękojeści w mieczach długich są za długie. Problem jest znacznie poważniejszy. Mówiąc wprost na kilkaset mieczy wczesnych, które miałem w dłoni przez wiele lat, trafiło się najwyżej kilka, w których długość rękojeści odpowiadałaby oryginałom.

Rękojeści mieczy jednoręcznych, zwłaszcza wczesnych, były ciasne. Długość 8-11 cm jest raczej standardem, dłuższe rękojeści trafiają się sporadycznie, co stanowi przy okazji bardzo mocny dowód na nieużywanie rękawic w tej epoce, najkrótsze mają poniżej 7 cm (poniżej). Oczywiście, jako że teraz rękawice są używane, rękojeści wydłuża się po to, aby dało się w nich takowy miecz złapać. To nie jest specjalny problem, o ile zostaje zachowana sensowna długość rękojeści i podstawowa funkcjonalność, a było nią stabilizowanie chwytu pomiędzy jelcem i głowicą, które to elementy dawały oparcie dłoni.

 miecz ciasny chwyt

Idealna rękojeść powinna być tak dopasowana, aby dłoń mieściła się wygodnie i jednocześnie opierała o oba elementy. To nie tylko wymusza stosowanie odpowiedniej techniki, ale też bardzo stabilizuje prowadzenie głowni w odpowiedniej płaszczyźnie, wzmacnia siłę uderzeń i utrudnia wytrącenie broni z reki. W trakcie długiej walki, gdy dłoń puchnie, dodatkowo stabilizuje to rękę i ułatwia utrzymanie broni, w takich sytuacjach przewaga takich ciasnych rękojeści staje się bardzo wyraźna.

Problem pojawia się w momencie gdy rękojeść zostaje wydłużona nadmiernie, a robi się to po to, aby umożliwić łatwiejsze prowadzenie akcji z samego nadgarstka, które przy odpowiednio spasowanej rękojeści zwyczajnie byłyby mocno niewygodne (głowica przeszkadza, uderza i klinuje się na przedramieniu). Historycznie gdy rękojeść była za krótka lub zamierzano do techniki dodać więcej akcji nadgarstkowych stosowano: przełożenie palca przez jelec lub ułożenie małego palca na głowicy, co często da się dostrzec na ikonografii, gdzie ostatni palec wyraźnie zachodzi na głowicę.

Ostre miecze i trening nimi

Każdy kto współcześnie walczy mieczem miał kontakt z różnego typu tępymi symulatorami broni z drewna i tworzyw sztucznych. Osoby trochę bardziej zaawansowane przesiadają się na stalowe tępe symulatory lepsze lub gorsze. Jedynie bardzo wąska grupa ludzi idzie o krok dalej i zaczyna używać „żywego ostrza”. W dalekowschodnich szkołach walki oraz w świecie DESW zdarza się to częściej, rekonstruktorzy używają ostrych mieczy tak rzadko, że ich pojawienie się na jakiejkolwiek imprezie od razu wzbudza sensację. Niestety nie przekłada się na zwiększenie nacisku na kontakt z bronią ostrą, a to jest bardzo poważny błąd.

Najczęściej grupy rekonstrukcyjne trenują z naciskiem na sparing i walkę turniejową. Nie należy przeceniać wartości sparingu. Wiele grup na treningach wyłącznie sparuje. Oznacza to, że z czasem osoby uczestniczące w takich walkach stają się mistrzami pewnej sparingowej konwencji, nie oznacza to, że stają się lepszymi wojownikami (pomijam ogólne zwiększenie sprawności fizycznej).

 30-01-10/48

Obecnie nie posługujemy się w walce ostrą bronią, używamy jedynie mniej lub bardziej oddających rzeczywistość substytutów. Z samego tego faktu tracimy łączność z realiami i nie jesteśmy do końca w stanie ocenić sensowności pewnych działań w rzeczywistej walce. Jeśli sparujemy i patrzymy na źródła, a następnie uczymy się posługiwać ostrą bronią w warunkach pozasparingowych, zyskujemy perspektywę, która zbliża nas do realiów najbardziej jak to możliwe. Wsłuchujemy się w głos ludzi z epoki, którzy walczyli lub przynajmniej przygotowywali się do walki ostrą bronią w sytuacji realnej walki, staramy się przełożyć ich doświadczenie na techniki walki jak najpełniej. Gdy tej perspektywy brakuje, uprawiamy fantastykę dopasowaną do ciasnej konwencji, w której się zamykamy. Jest to być może fajne, niesie sporo frajdy ale nie jest to realna sztuka walki.

Co więcej, trening wyłącznie za pomocą tępych symulatorów nie uczy odpowiedniego posługiwania się bronią, ani właściwego bezpiecznego obchodzenia się z nią. Broń ostra wymusza o wiele większą uważność, zmusza do stosowania działających technik, koryguje niedociągnięcia. Zdecydowanie nie zachęcam do jej używania osób początkujących, natomiast śmiałkom bardziej zaawansowanym, którzy zachcą spróbować przypomnę o kilku rzeczach których z ostrą bronią nigdy robić nie należy:

2594 wycieranie miecza

  • nie wbijaj miecza w ziemię
  • nie uderzaj w twarde cele do tego nieprzeznaczone
  • nie używaj w niekontrolowanym otoczeniu (ciasne wnętrza, dużo przypadkowych osób, dzieci, zwierzęta)
  • nie dotykaj głowni bez potrzeby, ani nie dawaj jej dotykać innym (ludzki pot zostawia ślady, najlepiej trenuj w cienkich skórzanych rękawiczkach)
  • nie chowaj do pochwy mokrej głowni (dokładnie wytrzyj głownię i nasmaruj odpowiednim olejem)
  • nie kładź miecza na trawie (kwaśny odczyn soku z trawy może powodować bardzo paskudne czarne wżery)
  • nie kładź gołego miecza pod nogami, w miejscach przypadkowych, tam gdzie chodzą ludzie (ogólnie jeśli odkładasz miecz najlepiej włóż go do pochwy)
  • nie używaj ostrej broni do sparingu (ćwiczenia w zwolnionym tempie, trenowanie ustalonych form jest dopuszczalne jeśli i Ty i Twój przeciwnik wiecie co robicie)
  • nie trenuj bez możliwości wezwania pomocy i bez podstawowej apteczki, najlepiej znajdź sobie partnera do treningu
  • nie dawaj do ręki broni przypadkowym osobom ani dzieciom
  • nie trzymaj broni w miejscu łatwo dostępnym dla przypadkowych osób lub dzieci
  • nie trzymaj broni w miejscu z którego można łatwo ją strącić
  • nie wyjmuj miecza z pochwy bez potrzeby, najlepiej stosuj bardzo ciasną lub odpowiednio zabezpieczoną pochwę (jest to jak najbardziej historyczne)
  • nie trenuj na śliskiej nawierzchni nawet w dobrym obuwiu, sprawdź teren (dołki, odchody zwierząt, wystające korzenie itp. elementy usuń przed treningiem)
  • nie trenuj jeśli nie czujesz że jesteś w świetnej formie lub po zażyciu środków zmniejszających sprawność psychomotoryczną jakiegokolwiek rodzaju
  • nie trenuj w słuchawkach na uszach (musisz kontrolować swoje otoczenie wszystkimi zmysłami)
  • nie trenuj w miejscach publicznych – polskie prawo nie traktuje ostrego miecza jako broni ale spróbuj wytłumaczyć to policjantom ;) Najlepiej poznaj dokładnie wykładnię prawną tematu i noś ją przy sobie na wszelki wypadek

 

Na koniec zastanów się, Czytelniku, ile punktów z listy naruszane bywa nagminnie przy treningu tępymi symulatorami broni. Myślę, że warto też obejrzeć poniższy film w który głos w temacie zabiera Roland Warzecha, moim zdaniem trafiając idealnie w punkt jeśli chodzi o powody, dla których należy trenować z użyciem ostrej broni również w konwencji lekkiego kontaktu:

 

 

Cześć Druga niniejszego tekstu, traktująca o najbardziej elementarnych różnicach w technice walki rekonstrukcyjnej i realnej, dostępna jest na stronie Mieczy Średniowiecznych w poniższym linku. Tekst tam opublikowany bierze udział w konkursie, zachęcam do zapoznania się z nim jak również z innymi tekstami konkursowymi oraz do głosowania na najlepszy artykuł. 

 

Artykuły konkursowe i zasady głosowania

Bezpośredni link do drugiej części tekstu:

Zderzenie realizmu z rekonstrukcją – techniki walki_Paweł Adamiec

 

 

Zostaw odpowiedź