Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Wczesnośredniowieczne metody walki z dużą tarczą okrągłą – analiza technik – film

Po ostatnich rozmowach i polemikach odnośnie filmu, który niedawno opublikowałem (LINK), uznałem że warto film przemontować, dodać do niego komentarze, pokazać to i owo w zwolnionym tempie i dodać trochę źródeł. Przy okazji napisałem mały przewodnik dla oglądających, tak aby jasne było na co warto zwrócić uwagę i wytłumaczyć o co tutaj tak na serio chodzi :)

1. Brak akcji na związaniu i przy kontakcie broń-broń (poza sytuacją ratującą życie), nacisk na trafienia bezpośrednie i akcje broń-tarcza, tarcza-tarcza

Rzecz w tym, że źródła z epoki niemal nigdy nie pokazują ani związań na broni, ani nie sugerują podobnych akcji w opisach technik. Dynamika miecza wczesnośredniowiecznego, który jest ciężki i mocno przeważony w przód, powoduje że związania mają niewielki sens, bo wymagałyby bardzo dużej siły nawet przy wiązaniu części słabej na słabą, najprościej mówiąc – część słaba, wcale nie jest słaba. Dodatkowym elementem niekorzystnym w takiej sytuacji jest, wynikające z używanej siły, duże ryzyko uszkodzenia broni.

Przypomnę na marginesie, że wczesnośredniowieczne miecze, imponujące pod względem jakości kucia i techniki wykonania, najczęściej były wykonywane z dość zróżnicowanej stali i żelaza. Za wyjątkiem nielicznych damasceńskich, sygnowanych egzemplarzy, kutych prawdopodobnie z importowanej stali, opisanych przez Alana Williamsa w artykule A Metallurgical Study of some Viking Swords, zdecydowana większość głowni z epoki miała bardzo zróżnicowaną jakość, co czyniło je podatnymi na uszkodzenia (źródła pełne są opisów łamania mieczy na hełmach, tarczach itp.). Stąd wyraźna sugestia z mojej strony, że akcje broń-broń z historycznego fechtunku z dużą tarczą powinny być eliminowane. Poza sytuacjami ratującymi życie zawsze lepiej użyć do blokowania tarczy niż miecza.

2. Strefa trafienia i rozkład trafień na strefy

Większość akcji trafia w głowę poniżej linii hełmu (twarz, skroń) lub w korpus. Celem walki była najczęściej szybka i skuteczna eliminacja przeciwnika, co stwarza konieczność bezpośredniego, szybkiego i skutecznego atakowania stref witalnych. Korpus to przede wszystkim uderzenia po linii bark-biodro, cięcia dolne w brzuch, cięcia i uderzenia pod pachę i w bok ciała. Dodatkowe strefy atakowane to ramiona, przedramiona i nogi, ale nie jest to cel główny, a jedynie dodatkowy.

Pod koniec filmu zestawiłem nasze strefy trafień z trafieniami opisanymi w sagach islandzkich. Więcej danych znajdziecie w artykule A Statistical Summary of Weapons Usage in Sagas of Icelanders Zestawienie ma na celu ogólne pokazanie zbieżności tego co robimy z tym co znamy ze źródeł, niestety sama metoda statystyczna w analizach walki nie sprawdza się dobrze i może powodować liczne błędy w interpretacji, poświęcam temu zagadnieniu kiedyś osobny artykuł.

W skrócie mówiąc – wrzucając wszystko w tabelki tracimy kontekst. Sagi opisują bitwy, pojedynki, zasadzki, napady i rozboje, bitwy morskie toczone na statkach, burdy w hallach itd. Każdy typ konfrontacji rządzi się swoimi prawami, zadziwiająco dużo miejsca sagi poświęcają też opisom improwizacji w walce, co mocno utrudnia traktowanie ich jako możliwych do wykorzystania opisów technik walki. Nie są to podręczniki, a raczej opisy w stylu „my ze szwagrem po pijaku ukatrupiliśmy tych i owych” ;) Sagi przydatne są do generalnego rozeznania metod, pryncypiów i celów walki, gorzej nadają się do analizy konkretnych technik, bo kiedy już je prezentują robią to w bardzo indywidualistycznym kontekście.

3. Użycie rantu tarczy do atakowania tarczy przeciwnika, blokowania topora i aktywnego atakowania przeciwnika

Użycie rantu tarczy w aktywny sposób większość zasad walki rekonstrukcyjnej wyklucza, całkiem słusznie, ponieważ siła możliwa do wygenerowania przy takim uderzeniu w twarz jest bardzo znaczna. Trenujemy tak aby trafienie i intencja była jasna, natomiast nie używamy tutaj maksymalnej siły i przyłożenia, wymaga to dużego opanowania tarczy i jej bezwładności. Niemal zawsze gdy na filmie widać trafienie rantem w twarz, prawidłowa akcja powinna całkowicie wyrzucać rękę z tarczą w przód, czego nie robimy. Tarcze których używamy ważą od 3,5 do 5,3 kg co przy dołożeniu ruchu ciała, wyrzutu ręki i kroku naprawdę jest niebezpieczne, ale jest też bardzo skuteczne. Pamiętajmy o tym, że większość wojowników z epoki nie używała hełmów, część używała hełmów bez nosala i osłony twarzy.

Odnośnie topora, idealnym sposobem wyłapania tej broni jest uderzenie rantem w drzewiec zaraz poniżej ostrza, co umożliwia haczenie broni, rantu można też użyć do uderzania w drzewiec celem stopowania akcji i kontrolowania broni, do uderzeń w  dłonie lub do podstawiania rantu pod nadgarstek, co umożliwia rozbrajanie przeciwnika i łamanie nadgarstka w sytuacji skrajnej.

4. Unikanie użycia rantu do wyłapywania uderzeń, używanie płaszczyzny

Używanie rantu do blokowania niesie ze sobą kilka niebezpieczeństw, wśród których te najbardziej istotne dotyczą niskiej efektywności (jeśli cięcie przejdzie, tnie też za tarczą, zdarzyło mi się prawie do połowy rozłupać ostrą bronią tarczę migdałową) i niebezpieczeństwa uwięźnięcia broni w tarczy (nie masz broni więc giniesz). Nawet w przypadku obrony płaszczyzną  na wyciągniętej ręce, staramy się łapać uderzenia na płaz. Z drugiej strony używanie płaszczyzny do blokowania prawie nic nie robi tarczy, prawie nie da się jej zniszczyć w ten sposób, nawet przy walce toporem jest to bardzo trudne, choć w przypadku toporów właśnie rant przydaje się o wiele bardziej. O tym, że zdarzały się przypadki przecinania człowieka razem z tarczą świadczą źródła:

Thorgils następnie wyciągnął miecz z piasku i rozpoczął się pojedynek.Po chwili walki Thorgils obciął dolną część tarczy Surta wraz z nogą która za tarczą się kryła. Ówczesne zasady pojedynkowe mówiły, że człowiek walczył dla pozyskania własności pokonanego, jeśli jego oponent zginie w pojedynku. Następnie Thorgils obciął Surtowi głowę. (Flóamanna saga)

Fresk, Sabbionara Castle, Avia, Trentino, Włochy 1340 r.

Fresk, Sabbionara Castle, Avia, Trentino, Włochy 1340 r.

5. Brak pchnięć, przewaga cięcia nad pchnięciem

Jeśli brak pchnięć na filmie Cię zastanowił, to masz rację. Być powinny, jako dodatek do cięć ale jednak :) Film jest w sumie pewną odpowiedzią na poprzedni film w którym ciąłem butelki, tam były tylko cięcia więc i na tym filmie mamy tylko cięcia. Pchnięcia oczywiście były używane, natomiast styl walki, rodzaj miecza itp. elementy stylu wczesnośredniowiecznego znacznie mocniej koncentrował się na uderzeniach, które są efektywniejsze w realnej walce, zwłaszcza w bitewnym kontekście (pamiętajmy że zestaw miecz-duża tarcza to zestaw typowo bitewny, każdy inny kontekst był tu dodatkiem).

Już widzę te tłumy miłośników pchania, które oburzą się na powyższe stwierdzenie, więc śpieszę z wyjaśnieniem. Pchnięcie jest skuteczne ale zwykle nie zabija od razu (skuteczne pchnięcia najczęściej opisane w sagach to pchnięcia w serce, te oczywiście są skuteczne). Człowiek z przebitym brzuchem zapewne umrze, za kwadrans, dzień, albo tydzień, natomiast wcześniej zdoła nas zabić. Istnieją setki opisów z różnych epok na temat osób śmiertelnie rannych, które nie zauważały w stanie szoku swoich obrażeń. Sugeruję tutaj sięgnąć np. po książkę Rory’ego Millera, Meditations on Violence: A Comparison of Martial Arts Training & Real World Violence, a także klasyczny już tekst The Face of Battle Johna Keegana.

Gdy celem jest szybka i skuteczna eliminacja zagrożenia tu i teraz, nic nie działa tak skutecznie jak cięcie – obcięta ręka nic nie zrobi, obcięta głowa nie polemizuje. Często pojawiającym się stwierdzeniem w dyskusjach o przewadze pchnięć nad cięciami jest opinia, że cięcie raczej nie zabijało, a pchnięcie prawie zawsze było śmiertelne bo powodowało obrażenia wewnętrzne, niemożliwe do leczenia w epoce. Ogólnie stwierdzenie to jest bardzo uproszczone z wielu powodów.

Po pierwsze nie bierze pod uwagę zakażeń. Jeszcze w czasach pierwszej wojny światowej większe żniwo zbierały w okopach zakażenia ran niż bezpośrednie trafienia, byle zadrapanie mogło się wtedy skończyć tragicznie. Dopiero pod koniec drugiej wojny światowej masowa produkcja penicyliny wydatnie zmniejszyła śmiertelność w wyniku zakażeń. Stąd nieprawdą jest stwierdzenie, że rany cięte były niegroźne, w epoce każde zranienie mogło nieść poważne konsekwencje.

Po drugie, kości z pól bitew często noszą ślady wielokrotnych powtórzeń, brutalnego dobijania i atakowania ponawianego do skutku. Uderzenie za uderzeniem masakrowało przeciwnika aż do momentu jego wyeliminowania z walki. Śmierć była tu częsta, ale nie była konieczna. Eliminując zagrożenie istotniejszy jest efekt tu i teraz niż długofalowe skutki odniesionych ran, nieprzytomny przeciwnik albo zwijający się z bólu to przeciwnik zdany na naszą łaskę i można np. dobić go pchnięciem.  Z tego punktu widzenia akcentowanie większej śmiertelności pchnięć w długiej perspektywie czasu nie ma znaczenia dla walki jako takiej, choć jest prawdą.

Po trzecie, tym co eliminuje człowieka z walki jest przede wszystkim ból i utrata świadomości czyli bardziej czynniki psychiczne niż fizyczne. Oba elementy są znacznie istotniejsze dla uderzeń niż dla pchnięć (wielkość rany, rozkład siły uderzenia naruszający strukturę kości itd.). Nawet w epokach dominacji broni kolnej, większość zawodowych żołnierzy wolała w kontekście bitewnym używać szabli, pałasza, tasaka itp. broni predestynowanych do cięcia i rąbania, podczas gdy rapier, szpada itp. broń była używana głównie w cywilnym kontekście, często była to broń oficerska. Nieprzekonanych odsyłam do Christophera Ambergera, The Secret History of the Sword: Adventures in Ancient Martial Arts, gdzie bardzo dużo miejsca poświęcone jest właśnie analizom różnic skuteczności pchnięcia i cięcia.

Tak więc pchnięcia we wczesnym średniowieczu uzupełniały repertuar technik ale nie były opcją dominującą. Cała ewolucja kształtu sztychu miecza (świetnie opisana w artykule Bartosza Bryckiego Sztychy mieczy wczesnośredniowiecznych – forma i funkcjonalność)  i modyfikacje głowni między VIII a XIII wiekiem były skutkiem dodawania coraz większej ilości pchnięć do repertuaru technik, co związane było ze stopniową rozbudową opancerzenia i bardzo mocno zmieniło charakter walki, a także używane techniki. Stąd np. szukanie mocnych związków między walką puklerzem, a walką z dużą tarczą z gruntu jest skazane na niepowodzenie. Tarcza jest zupełnie inna, miecz jest zupełnie inny, kontekst tego zestawu też jest przede wszystkim cywilny, dominują akcje na związaniach, pchnięcia mają o wiele większe znaczenie. Więcej jest tu różnic niż elementów wspólnych, bardzo łatwo wpaść w pułapkę fałszywych analogii.

Reasumując to co widać na filmie nie wyczerpuje możliwego repertuaru akcji do wykonania, pchnięcia oczywiście stosowano i stanowiły one bardzo ważny dodatek, natomiast źródła bardzo wyraźnie podkreślają dominację cięć i uderzeń, co zgadza się z bitewnym kontekstem układu miecz-duża tarcza. O sile i śmiertelnych konsekwencjach cięć używanych w epoce najlepiej świadczą ślady widoczne na kościach (choć tutaj też sprawa nie jest tak prosta jak się wydaje i ten temat też wymaga oddzielnego opracowania, w międzyczasie odsyłam do artykułu Co kości mówią nam o wojnie? Uwagi na marginesie odkryć urazów na czaszkach z masowej mogiły z grodziska w Niesulicach koło Świebodzina).

6. Różnica w walce i możliwościach miecza i topora

Oczywiście toporem da się walczyć efektywnie, ale w kontekście pojedynkowym ma on o wiele mniejsze możliwości. Ten kontekst widzicie na filmie. Zastanawiając się nad tym co było lepsze, zawsze należy brać pod uwagę kontekst. W bitwie różnice efektywności między mieczem i toporem trochę się równoważą. Krótki topór dobrze sprawdza się w ciasnym otoczeniu, ma o wiele większą punktową siłę uderzenia, dla osób które preferują styl „raz a dobrze” i walczą w większej grupie gdzie pole manewrowania bronią jest ograniczone, topór jest bardzo dobrym i efektywnym rozwiązaniem. Charakter bitwy ogranicza możliwość operowania mieczem więc finezja narzędzia ma tu mniejsze znaczenie niż w kontekście pojedynkowym lub cywilnym. Topór nie był bronią gorszą od miecza, miecz nie był bronią lepszą od topora. To człowiek i kontekst użycia decyduje o tym co jest „lepsze” w danym momencie, czasie i miejscu. O skuteczności topora możecie poczytać np. w zbiorowej publikacji The Axed Man of Mosfell: Skeletal Evidence of a Viking Age Homicide and the Icelandic Sagas.

topor

7. Brutalność, dominacja ataków na strefy witalne, nacisk na inicjatywę, wielokrotne trafienia

Nie da się wygrać walki tylko się broniąc, aby wygrać trzeba atakować. Cała tradycja walki w germańskim wydaniu opierała się na akcentowaniu ataku, a opisy źródłowe wyraźnie mówią o brutalizmie i agresji takich akcji, które dekapitowały, ucinały kończyny i przecinały tułów wroga na pół. Aby wygrać zdominuj przeciwnika, pozbaw go obrony atakiem, wykorzystaj luki w obronie i błędy, bij bez litości, nawet wtedy gdy już otrzymał trafienie. Stres walki, hormony itp. czynniki powodują, że nawet osoba poważnie ranna lub umierająca może nadal być niebezpieczna. Dlatego zwykle nie zatrzymujemy akcji po pierwszym trafieniu – uderzamy dalej,aż do skutku i wyraźnego potwierdzenia trafienia przez partnera. Na filmie większość akcji składa się z co najmniej 2 trafień, celem większości walk w epoce było zabicie przeciwnika, stąd wynika strefa trafienia i ponawianie ataków do skutku, rzut oka na czaszki umieszczone wyżej wystarczy aby nie mieć złudzeń co do brutalnych realiów epoki. Zacytujmy:

Grettir uświadomił sobie, że ma tylko dwa wyjścia – uciec albo przestać się cofać. Natarł tak potężnie, że nikt nie był w stanie dotrzymać mu pola, z powodu wielkiego ścisku Grettir myślał, że nie ma szans na ucieczkę chciał więc przed śmiercią zrobić jak najwięcej i zmierzyć się przy okazji z kimś kto stanowił wyzwanie. Uderzył w głowę Steinolfa z Hraundal rozcinając go aż do ramion. Zaraz potem kolejne jego cięcie dosięgło Thorgilsa Ingaldssona w połowie korpusu przecinając go nieomal na pół. Thrand próbował zaatakować go mszcząc towarzyszy jednak Grettir dosiągnął i jego tnąc go w prawe udo, odrąbując mięśnie i czyniąc go niezdolnym do walki. Następnie zadał poważną ranę Finnbogiemu. (Grettis saga)

Combat Intent Described in the Sagas Grouped by Weapon Type

Combat Intent Described in the Sagas Grouped by Weapon Type

8. Ilość ataków na prawą i lewą stronę, preferencje co do postawy

Rzecz w tym, że normalne zasady fechtunku obowiązujące w walce bez tarczy, przestają obowiązywać gdy po najczęściej atakowanej, lewej stronie, ustawimy dużą okrągłą tarczę. Możliwość przejścia jej przy dobrej dynamicznej obronie jest po tej stronie bardzo niewielka. Z tego powodu rośnie nacisk na ataki od normalnie mniej optymalnej prawej strony, zwykle uznawanej za słabą. Na filmie wyraźnie widać, że obie strony ciała są atakowane, na stronę lewą zwykle uderzają akcje z pierwszej ręki, bardzo skuteczne o ile zdążymy je wykonać, a przeciwnik nie zdąży zareagować.

Miecz jest znacznie lżejszy od tarczy (a tarcza trzymana jest w raczej słabszej, lewej ręce), między innymi aby równoważyć tę różnicę szybkości, preferowaną przeze mnie postawą jest ta z prawą nogą i mieczem z przodu, a lewą nogą i tarczą w wycofaniu. Takie ustawienie ułatwia obronę dystansem (cofnięcie nogi prawej, lekkie uniesienie tarczy), ułatwia też agresywne akcje tarczą od lewej (krok i wyrzut tarczy w przód). Operowanie ciężką tarczą wymaga dodania kroku znacznie bardziej niż operowanie mieczem. Waga samej broni i jej wyważenie zapewnia wysoką skuteczność uderzeń nawet bez dodawania kroku, repertuar uzupełniają cięcia z przyłożenia. Tak w telegraficznym skrócie :)

rozklad statystyczny

9. Prowadzenie miecza i tarczy, bezwładność, ochrona dłoni

Jednym z wałkowanych od lat tematów w rekonstrukcji jest kwestia używania rękawic i ich braku we wczesnym średniowieczu. Łatwo zauważyć, że przy wspólnym prowadzeniu miecza i tarczy ryzyko trafienia w dłonie jest minimalne bo tarcza buduje dystans, miecz wykańcza akcję i nie jest ustawiany poziomo w stronę przeciwnika (sztych w twarz to optimum, generalnie głownia miecza zawsze powinna być z przodu, dłonie z tyłu), cały czas długość głowni skutecznie utrudnia trafienie w dłonie. Duża tarcza odpowiednio ustawiona chroni dłoń w wystarczającym stopniu, wyjście pełną ręką zza tarczy zdarza się głównie przy kontynuowaniu akcji po otwarciu, gdy przeciwnik nie ma szans nas trafić, co jest zresztą w 100% historyczne.

padamiec8

Kluczem do obrony dużą tarczą jest to, aby tarcza zawsze znajdowała się tam, skąd nadchodzi atak, otwarcie całej niezagrożonej reszty ciała ma niewielkie znaczenie, często lepiej w angażującym ataku tarczę zupełnie puścić bokiem aby była przygotowana do kontry, niż spinać mięśnie podtrzymując ją w miejscu, które nie jest zagrożone. Wielkość tarczy w tym wypadku nadrabia przewagę dynamiki miecza, dzięki czemu nie jest konieczne idealne zamykanie linii ataku, wystarczy „mniej więcej”. Tarcze których używamy mają ok 80 cm średnicy, to jest minimalna wielkość pola ochrony gdy ustawiamy tarczę zaraz przy ciele, oddalając ją od ciała zakres ochrony jeszcze wzrasta, niestety pociąga to za sobą ograniczenie pola widzenia, dlatego tarcze duże raczej powinny być używane dość blisko ciała, w przeciwieństwie do np. puklerza, służącego do obrony dystansem, zamiast do obrony powierzchnią.

10. Chwyty miecza i wiele mieczy używanych w walce

Łatwo to przeoczyć, natomiast na filmie pojawiają się prawie wszystkie możliwe chwyty miecza wczesnego – młotkowy, długi, z przełożeniem palca przez jelec, a także dokładanie palca na głowicy. Różne chwyty mają sens w różnych sytuacjach i fazach walki, a czasem w fazach uderzenia. Przykładowo uderzenie z palcem przełożonym przez jelec dodaje dodatkową siłę i stabilizuje głownię w linii cięcia, ale ten sam chwyt w akcji powrotnej ma wyłącznie negatywne skutki – luźniejszy chwyt, o jeden palec mniej na rękojeści. Modyfikacja chwytu to kolejny ważny niuans w rekonstrukcji dawnej walki.

Dodać wypada, że na filmie widać użycie trzech mieczy o różnej dynamice i właściwościach. W walce staram się używać jak największej liczby mieczy, o możliwie różnorodnych parametrach aby lepiej zrozumieć różnice wynikające z uzbrojenia, ewolucję uzbrojenia, jej przyczyny i skutki. Więcej TUTAJ i TUTAJ.

11. Ustawienie tarczy i bezwładność tarczy

Postawa wyjściowa, która dominuje na filmie,w walce z tarczą sprawdza się o wiele lepiej od tego co zwykle da się zobaczyć w walkach rekonstrukcyjnych (płaz w przód), ponieważ nie tylko niesamowicie zwiększa możliwości użycia broni, nie blokując linii ataku, ale również od razu prawie całkowicie zamyka całą lewą stronę ciała, dodając opcję agresywnego użycia tarczy. Wycofana do tyłu lewa noga i prawa wykroczna stwarza punkt do wykonywania szybkich i bardzo brutalnych ataków rantem tarczy z wyrzutem i dołożeniem kroku oraz bardzo dynamicznych obron, jeśli przeciwnik wykona jakąkolwiek akcję, która nam zagraża.

Możliwości, które daje takie ustawienie jest tak wiele, że nie sposób ich w tym tekście omówić, natomiast warto wspomnieć o podstawowej zasadzie wykorzystania bezwładności, która może być naszym największym wrogiem lub najlepszym przyjacielem. Umiejętne wyzyskanie bezwładności tarczy przeciwnika jest kluczem do otwarcia tarczy, wykorzystanie bezwładności własnej tarczy pozwala optymalnie dostosować kierunek ruchu i ataku do możliwości, które mamy i które dane ustawienie nam daje. Rotacje tarczy, akcje rant-płaszczyzna, wjeżdżanie uderzeniem po płaszczyźnie tarczy przeciwnika i wymuszanie otwarć to tylko nieliczne z możliwych do wymienienia, elementów wykorzystujących w praktyce zasadę bezwładności. Prawa fizyki są niezmienne we wczesnym średniowieczu też obowiązywały.

12. Praca nóg

Temat rzeka, to co dodałem na końcu to tylko mała próbka, niejako wstęp do wstępu, zrobiony tylko po to aby zaczepić temat. Problemem walki wczesnej jest z jednaj strony ilość źródeł, z drugiej ich przypadkowość, rozstrzał czasowy i geograficzny, a także brak systematyzacji kroku szermierczego w epoce. To pozostawia duże pole do interpretacji i nadinterpretacji, ale ma to też pozytywne strony, mianowicie nie jesteśmy skazani na trzymanie się kurczowe jednego stylu, co zawsze jest ograniczające.

Osobiście swoją prace nóg i ustawienie ciała oparłem na licznych europejskich źródłach z epoki, gdzie widać różne pozycje ciała. Znajdziemy niskie pozycje na nogach, znajdziemy wysokie stanie na prawie prostych nogach, znajdziemy póługięte tylne kolano i prawie proste nogi, znajdziemy rozmaite ustawienia stóp począwszy od prawie równoległego, kończąc na szerokim rozstawie ze stopami ustawionymi w kąt rozwarty. Każda opcja ma sens w pewnych sytuacjach.

padamiec5

Walka na niskich nogach umożliwia szybkie ataki z dystansu, walka na prawie prostych nogach sprawdza się w bitwie i przy zwarciu tarcza w tarczę, gdzie możliwości przejścia przeciwnika są niewielkie , a najsensowniejszą drogą przejścia jest góra (witalne strefy trafienia, optimum zasięgu wynikające z miejsca przyczepu rak do tułowia i zasad fizyki, gdzie w atakach z góry pomaga grawitacja), ustawienie ze stopami w kąt rozwarty pozwala ustać np. zderzenie z szarżującym na wprost przeciwnikiem lub linią, stabilizuje pozycję w linii, która w danym momencie ma znaczenie, kosztem stabilności bocznej, która znaczenia nie ma bo z boku stoi nasz ziomek z podobnym okrąglakiem. Każda pozycja ma swoje mocne i słabe strony, modyfikacja postaw to osobne zagadnienie, podobnie jak modyfikacje pracy nóg wynikające z czynników terenu, różnic wysokości, używanego obuwia itd.

padamiec6

Jednym słowem temat rzeka, w którym o wiele większe znaczenie od akademickiej systematyzacji miały czysto osobiste preferencje. Mówiąc o np. walce wikingów, mówimy o czasach bez szkół, traktatów i systematyzacji czegokolwiek w temacie, odtwarzając styl walki analfabetów i samouków, zamieszkujących dość izolowane gospodarstwa w izolowanej części Europy, gdzie tradycję walki przekazywano w ramach bliskiej rodziny.

Patrząc na opisy źródłowe mówimy o czasach wielkiej improwizacji, w których dobrego wojownika poznawało się po umiejętności dostosowania się do sytuacji i radzenia sobie w sytuacji bez wyjścia za pomocą podstępu, oszustwa i naginania lub wprost łamania zasad. W świecie bez zasad, akcentowanie zasad jest aberracją i świadczy o niedostatecznym zrozumieniu epoki, zwyczajnie nie istniał jeden styl pracy nóg który można by było uznać za „prawidłowy”. W przyszłości poświęcę temu zagadnieniu osobny tekst. Mała próbka improwizacji pracy nóg w walce:

Bork zamachnął się na Gunnara, jednak ten uderzył halabardą w odpowiedzi tak mocno, że miecz wypadł Borkowi z dłoni. Wtedy zauważył Thorkela po swojej drugiej stronie w dystansie umożliwiającym trafienie. Gunnar przeniósł cały ciężar na jedną stopę i szerokim zamachem miecza trafił w kark Thorkela ścinając mu głowę. (Brennu-Njáls saga)

A tutaj cytat odnośnie wpływu terenu:

Freystein następnie odwrócił się w stronę skały. Steinthor powiedział mu aby nie uciekał jeśli nie został ranny. Freystein odwrócił się by odeprzeć atak I walczyli dzielnie jednak Steinthor był zagrożony ześlizgnięciem się z lodowego bloku który był zarówno mokry jak i śliski, podczas gdy Freystein stał pewnie mając raki na butach, zadając uderzenia częste i mocne. Pojedynek skończył się gdy Steinthor ciął Freysteina powyżej bioder rozcinając go na pół. (Eyrbyggja saga)

13. Miejsce treningu

O tym, że ma wpływ na pracę nóg i charakter walki, chyba nikogo przekonywać nie trzeba, warto jednak zwrócić uwagę, że nie trenujemy na sali. Nigdy tego nie robimy i nie planujemy, ponieważ sala i kontrolowane środowisko uczy złych nawyków w realnej walce. Trenując na zewnątrz musisz uważać na dołki, kamienie, gałęzie, drzewa i korzenie, że nie wspomnę o psich odchodach itp. niespodziankach. Kontrola terenu uczy kontroli otoczenia i przestrzeni, uczy dobrych nawyków walki w rzeczywistych warunkach, uczy automatyzmu reakcji i dostosowywania akcji do warunków zmiennej przyczepności zarówno w obronie, jak i w ataku, uniemożliwia też przesadne zachowania. Opcją optymalną jest tu trenowanie na bosaka, czego niestety nie robimy, z uwagi na „poziom zakasztanienia” parku w którym trenujemy, natomiast zalecam taki trening jeśli tylko macie możliwość ;)

14. Uzbrojenie ochronne

Z założenia trenujemy tak, aby symulować walkę w bardzo lekkim lub żadnym opancerzeniu, stosowanie rozwiązań znanych z DESW to umożliwia, jak widać stosowanie opancerzenia z epoki niewiele zmienia zarówno w stylu walki jak i w jej dynamice, natomiast wymaga znacznie więcej uwagi i zwiększa ryzyko kontuzji, eliminując przy okazji bardzo istotne strefy trafienia (twarz) szczególnie przy walce w otwartych hełmach.

Maski są atestowane, dodatkowo są obudowane centymetrową styrogumą, są wyposażone w ochronę karku (obecnie obie maski mają sztywną ochronę), dodatkowo w mojej masce rozmiaru 3 używam kaptura wytłumiającego, który normalnie zakładam pod hełm. Dzięki temu mogę przyjmować na głowę również uderzenia toporem. Dodawanie pchnięć do walki wymaga oczywiście uzupełnienia uzbrojenia o plastron, spowodowało też konieczność przerobienia białej przeszywanicy i dodanie skórzanej łaty chroniącej szyję. Rękawice opiszę w oddzielnym artykule, jak widać na filmie stosuję wiele rozwiązań. Do ochrony nóg i stawów osobiście używam ochraniaczy taktycznych policji brytyjskiej, które są tanie, lekkie, nie ograniczają ruchów, a zapewniają bardzo dobrą ochronę również w bocznej płaszczyźnie kolana.

Ogólnie w uzbrojeniu historycznym walczymy rzadko, bo używanie historycznego sprzętu uniemożliwia rekonstruowanie historycznych metod walki, gdzie najskuteczniejsze ataki kierowane są w najsłabiej chronione strefy.

15. Odnośnie części teoretycznej filmu i zliczania trafień

Na filmie analizuję nagrania treningowe. Tylko tyle i aż tyle. Tylko tyle, dlatego że nie jest to podręcznik ani studium całościowe tematu, aż tyle. dlatego że zestawienia, których użyłem, mają w założeniu mniej więcej pokazywać kierunek w którym idę z projektem i zgodność kierunku z historycznymi realiami.

Zasady walki, które w filmie akcentuję stanowią warte podkreślenia dość ogólne wytyczne, którymi moim zdaniem walka wczesnośredniowieczna się rządziła, zliczanie trafień ma na celu pokazanie zgodności tego co robimy z celem walki realnej tj. eliminacją przeciwnika w szybki i skuteczny sposób, samemu unikając trafienia.

Najważniejsze w walce to przeżyć i nie zostać zranionym, w drugiej kolejności zabić przeciwnika lub wyeliminować zagrożenie z jego strony, w trzeciej kolejności zaś skończyć walkę będąc zdolnym do kolejnej (z nieuszkodzoną bronią, minimalnym zmęczeniem).

Odpowiednia technika jest środkiem do osiągnięcia tych celów, nie stanowi natomiast celu sama w sobie i powinna być elastycznie dopasowywana do kontekstu i sytuacji. Czym innym jest mapa, czym innym terytorium, czym innym menu, czym innym posiłek, czym innym idealna technika opisana w źródle (nawet jeśli ją mamy, a zwykle nie mamy), czym innym realne jej wykorzystanie w ciągu ułamka sekundy który decyduje o Twoim życiu lub śmierci. Rozwojowi prawidłowej techniki służą treningi zadaniowe i treningi indywidualne, to co widać na filmie to pełnokontaktowy sparing, z natury rzeczy nie służący bezbłędnej technice.

A teraz zapraszam na film :)

Odpowiedzi: 4 do wpisu “Wczesnośredniowieczne metody walki z dużą tarczą okrągłą – analiza technik – film”

  1. Maciej Laaser napisał(a):

    Świetna robota.
    Zerknij jeszcze na następujące tytuły:
    Chlebowicz A. – Śmierć na późnośredniowiecznym polu bitwy w świetle źródeł archeologiczno-antropologicznych
    Talaga M. – Średniowieczne techniki walki wręcz w świetle danych osteologicznych i traktatów szermierczych

  2. Fiolnir napisał(a):

    Dzięki :)

    Chlebowicza poszukam, ten tekst znam tylko z nawiązań, a tekst Maćka czytałem, bardzo fajne przekrojowe opracowanie.

    Pozdrawiam

  3. Maciej Laaser napisał(a):

    Pani Chlebowicz :)
    Pan Chlebowicz napisał o broni czarnoprochowej.

  4. Fiolnir napisał(a):

    A zaiste, faktycznie Pani Agnieszka. Mój błąd :)

Zostaw odpowiedź