Wczesnośredniowieczne metody łucznicze, analiza źródeł ikonograficznych (1)

Na pomysł stworzenia tego opracowania wpadłem już jakiś czas temu, kiedy kilka kolejnych osób z rzędu zapytało mnie dlaczego „strzelam w dziwny sposób”. Odpowiadałem zawsze, że mój sposób strzelania wcale nie jest dziwny, wręcz odwrotnie – to powszechnie stosowana przez rekonstruktorów metoda jest problematyczna. Ostatecznie za decyzję sklecenia tego tekstu podziękować powinienem Czubkowi, który tak mi zadziałał na ambicję że przez tydzień nie wychodziłem z miniatur :P

Jako datowanie graniczne przyjąłem rok 1300. Skąd ta data? W 1284 r. Anglia formalnie anektuje Walię, w 1298 r. Edward I miażdży Szkotów pod Falkirk i zdecydowania wygrywa tę bitwę dzięki łucznikom, połowa wieku XIV to już zdecydowanie dominacja angielskich łuczników czego dowodem jest Crécy (1346) i Poitiers (1356). Zacznijmy jednak od początku.

Po pierwsze pojawia się pytanie czy w ogóle możliwe jest odtworzenie dawnych metod strzeleckich skoro jest to temat niezwykle ulotny? Moim zdaniem tak, a to za sprawą bardzo licznej dostępnej ikonografii która nie pozostawia wiele miejsca na wątpliwości. Tutaj jednak pojawi się od razu pytanie, na ile owej ikonografii można ufać? Na ile to co widzimy odpowiada rzeczywistości? Od rozwiania tych wątpliwości wypada rozpocząć nasze rozważania.

Kiedy temat metod łuczniczych pojawił się ponownie w moich dyskusjach przy okazji przygotowywania turnieju łuczniczego na Cedynię doszło do dość mocnego spięcia poglądów między mną i Czubkiem. Jednym z argumentów które się przy okazji pojawiły był właśnie ten wskazujący na zawodność ikonografii. Argument dotyczył konkretnie tego, że przedstawianie łuczników wykonujących naciąg do klatki piersiowej lub nawet brzucha (bo o tę technikę chodzi) spowodowany jest manierą rysowników. Zwyczajnie ponoć łatwiej im jest tak rysować. Cóż, wypada zapytać co mają tu do powiedzenia rzeźbiarze działający trójwymiarowo którzy jakimś dziwnym trafem też uparli się na stosowanie identycznych przedstawień?

Po drugie ikonografia z jaką mamy do czynienia nie jest właściwa dla jednego miejsca lub nawet rejonu geograficznego. Podobne przedstawienia zdarzają się wszędzie od Skandynawii po Bliski Wschód, od Hiszpanii po Ruś i choć oczywiście występują w tych przedstawieniach bardzo ciekawe niuanse (o czym dalej) to jednak znamienne jest nawarstwienie podobieństw zamiast różnic. Ilość przedstawień które za chwilę przedstawię jest tak wielka, że nie sposób tego zignorować, zacznijmy jednak od początku czyli od postawienia kilku tez i sformułowania punktu wyjścia. Na początek obejrzyjmy sobie kilka rysunków łuczników którzy akurat łuku nie napinają.

Numer przed źródłem odpowiada nazwie pliku obrazka:

10 Utrecht Psalter (Utrecht, Universiteitsbibliotheek, MS Bibl. Rhenotraiectinae I Nr 32.) manuskrypt karoliński IX w.
11 Utrecht Psalter (Utrecht, Universiteitsbibliotheek, MS Bibl. Rhenotraiectinae I Nr 32.) manuskrypt karoliński IX w.
13 Utrecht Psalter (Utrecht, Universiteitsbibliotheek, MS Bibl. Rhenotraiectinae I Nr 32.) manuskrypt karoliński IX w.
19 Róg z Czernichowa, X w.
39 Ryt ścienny z normańskiego zamku Colchester w Anglii, zamek ukończony ok 1100 r.
47 Psałterz Sztudgardzki, The Stuttgart Psalter, manuskrypt karoliński powstały w Saint Germain, Francja, 820-830 r.
48 Psałterz Sztudgardzki, The Stuttgart Psalter, manuskrypt karoliński powstały w Saint Germain, Francja, 820-830 r.
49 Liber ad honorem Augusti sive de rebus Siculis 1194 r.
55 Liber ad honorem Augusti sive de rebus Siculis 1194
59 Hortus Deliciarum, Francja 1185 (facsimile, oryginał spłonął w 1870 r.)
81 Libro de los jugeos (Hiszpania Alfons X Mądry) 1252-1284 r.
82 St. Gallen, Stiftsbibliothek, Cod. Sang. 863 Pharsalia libri decem XI w.
103 Biblia Maciejowskiego ok 1250 r.
137 Rzeźbiony relief z Burgundii, kościół św Magdaleny w Vezelay, Francja 1120-1125
139 British Library, Ms. Cotton Claud. B.IV f.41v Pentateuch i Joshua, Anglia XI wiek – przedstawienie łuku długiego w rękach myśliwego
142 Rzeźba kamienna Alphington, Devon, Anglia 1120-40 – łowca z długim łukiem
159 Ashburnham Pentateuch, Pochodzenie manuskryptu jest niepewne ale na pewno pochodzi z Południa (Północna Afryka, Syria lub Włochy) VI-VII w. scena polowania
172 Libra de los Juegos de Alfonso X, Kastylia 1283 r.

<<<Część ósma Część druga >>>>

Odpowiedzi: 15 do wpisu “Wczesnośredniowieczne metody łucznicze, analiza źródeł ikonograficznych (1)”

  1. Therkel napisał(a):

    Cześć Fiolnir,
    Nie wiem czy to widziałeś:
    http://www.youtube.com/watch?v=2zGnxeSbb3g
    Zdaje się to przemawiać za Twoją techniką. Co prawda facet ma ekstremalnie krótki łuk, ale i tak to co z nim robi budzi mój absolutny podziw.
    Ogólnie świetny artykuł. Nareszcie ktoś usystematyzował ten temat.

  2. Fiolnir napisał(a):

    Czołem,

    Dzięki za pozytywny odzew :) Tak, filmik widziałem. Jedyny problem jaki z nim mam to to, że facet na filmie strzela z łuku o minimalnym naciągu, a w strzelaniu z naciągiem do klatki piersiowej nie do końca o to chodzi. Wydaje mi się raczej że łuki których używano miały naciągi bardzo solidne i były naciągane w taki sposób między innymi dlatego, że tą techniką da się łatwiej napiąć łuki bardzo twarde. Chodzi tu ogólnie o to, że siłę naciagu w tej technice generuje się w zasadzie z całego tułowia. Jak gadałem z jednym moim znajomym mocno siedzącym w broni dystansowej stwierdził, że kiedyś trafił w jakimś opracowaniu własnie na stwierdzenie, że po to właśnie tę technikę używano, niestety nie był w stanie zlokalizować źródła. W każdym razie moje obserwacje zgadzają się z tym wszystkim i oczywiście ze słabego łuku da się pruć tą techniką z szybkością karabinu :)

    Pozdro
    Fiolnir

  3. Broad napisał(a):

    Incredible points. Sound arguments. Keep up the great work.

  4. ch napisał(a):

    Utrecht Psalter pokazuje łuk refleksyjny?

  5. Fiolnir napisał(a):

    Jest to prawdopodobne ale nie można stwierdzić tego z całą pewnością bo akurat w tym źródle rysunki są nader schematyczne:

    http://www.vikingsword.com/laking/lak001a.html

    Pozdrawiam

  6. ch napisał(a):

    czytałem gdzieś, że właśnie Anglosaskie były szczególnie schematyczne, ale np. łuk refleksyjny z drzwi gnieźnieńskich wygląda jak ówczesny węgierski(wyraźne, sztywne ramiona), jakich kilka znaleziono na terenie dzisiejszej Polski. Czy mimo tego nadal nie należy traktować go jako efekt obserwacji naocznej, tylko schematyczną ozdobę zaczerpniętą z książki ze wzorami?
    pozdrawiam

  7. Fiolnir napisał(a):

    Cóż, pytałeś o konkretne przedstawienie, nie o ogół przedstawień. Jeśli wejdziemy w szczegóły i pooglądamy szerokie spektrum różnych przedstawień bardzo szybko się okaże że łuków refleksyjnych mamy bardzo dużo, często jest to opcja domonująca i na tyle wyraźna, że o pomyłce nie może być mowy. Oczywistą rzeczą jest, że łuki refleksyjne były używane w tym czasie w Europie. Starczy przejrzeć ilustracje z mojego tekstu „Wczesnośredniowieczne metody łucznicze, analiza źródeł ikonograficznych”. Polecam też tekst: https://www.academia.edu/1429936/Eastern_archery_in_Birka_s_Garrison

    Pozdrawiam

  8. ch napisał(a):

    Mimo istnienia tych przedstawień, zgodzisz się, że na Zachodzie, poza Włochami i arabską Hiszpanią, łuk refleksyjny nie mógł być szeroko używany? Poza tymi dwoma krajami nie był tam produkowany.
    Jest jeszcze relief z katedry z Moguncji, który przedstawia bitwę Niemców ze Słowianami Zachodnimi. Ci drudzy, wyraźnie odróżnieni przez inny kształt twarzy, strzelają z refleksów. Wyraźne przegięcie, nie uważasz?
    pozdrawiam

  9. ch napisał(a):

    nie dopisałem: strzelają jadąc konno. To najważniejsze. Dlatego uznałem to za przesadę ze strony niemieckich ilustratorów.

  10. Fiolnir napisał(a):

    A ten relief z Moguncji to nie jest przypadkiem pomyłka? W sensie zabytek który pasuje do opisu to osiemnastowieczny rysunek dwunastowiecznych witraży z katedry St Denis w Paryżu przedstawiających pierwszą krucjatę. Czasem pojawia się źle podpisany.

    Co do samej tezy – ciężko przesądzać o popularności lub jej braku czegoś tak sporadycznie odkopywanego jak łuk. Z tych czasów lwia część źródeł pisanych nie precyzuje o jaki typ łuku chodzi nawet gdy już o nim wspomina. Ikonografia w sporej części jest archaizowana, a łuk refleksyjny był bardzo popularny w czasach rzymskich, do wspomnianych rejonów występowania trzeba dodać step, Bizancjum i obszary pod wpływami i panowaniem koczowników czyli sporą część Europy południowo-wschodniej, a to w rezultacie sprawia że Europa z każdej możliwej strony otoczona jest łukami refleksyjnymi. Wykopalisk jest bardzo mało. Jednym słowem nie można wykluczyć że te łuki były popularne ale ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie jak bardzo i na jakich dokładnie terenach. Wiadomo, że armie wschodnie i stepowe bardzo często używały łuku na wojnie, wiadomo, że armie wczesnośredniowiecznej Europy traktowały dość długo tę broń jako dodatkową. Stawiano na zwycięstwo w bezpośredniej konfrontacji, łuki używane były w bitwach morskich, oblężeniach i dla zmiękczenia przeciwnika przed generalnym starciem. Co za tym idzie sensowne by było mniejsze rozpowszechnienie drogiego i skomplikowanego łuku refleksyjnego względem prostego łuku europejskiego. Prawda zapewne jest taka że każdy strzelał z tego na co go było stać i co preferował, a wiadomo że wielu bardzo możnych ludzi lubowało się w łucznictwie (choćby Wilhelm Zdobywca i Olaf Tryggvason). Myślę że arystokrata jeśli chciał mógł używać łuku refleksyjnego, prostego albo długiego wedle preferencji a zwykły kmieć używał łuku prostego albo długiego bo był to tani i popularny łuk myśliwski. Tu akurat mamy opis łuku zapewne w formie tych wykopanych w Hedeby czyli długiego, ale już np. Beowulf mówi wyraźnie o łuku kompozytowym, zapewne refleksyjnym.

    „Walczył tam po stronie Olava łucznik o imieniu Einar, co był wielkiego wzrostu i wielce doświadczony w swej sztuce; napiął on swój nadzwyczaj wielki łuk z taką siłą, że żadna rzecz nie była dość twarda, by ochronić przed strzałami, które on z niego wystrzelił; ze względu na szybkość, z jaką nadlatywały, przebijały one wszystko, co napotkały na drodze. Strzała, która trafiła maszt łodzi, przebiła się w ten sposób z tą siłą, z którą została wystrzelona, przez tenże, przeszła następnie poprzez tarczę króla, i następnie poprzez deskę burty, i to było prawie dość, by zwolniła wpadając do wody. Dlatego był on sam w stanie uczynić wrogom większe szkody niż wszyscy jego towarzysze broni razem, a ponadto strzelał tak celnie, że we wszystko, do czego on mierzył, trafiał. Svend wystraszył się tego ogromnego łuku i bał się bardziej tego wygiętego kawałka drewna, niż całej floty przeciwnika, a gdy zobaczył, że jedynym ratunkiem było zniszczyć go, polecił tym z jego ludzi, którzy byli biegli w strzelaniu z łuku, by raczej strzelali w łuk niż w samego strzelca, aby walczyć z większym poczuciem bezpieczeństwa, gdy łuk zostanie już zniszczony. Gdy jego wybrani strzelcy na wyścigi zasypywali tenże strzałami, zdarzyło się, że jedna z nich trafiła łuk i tym sposobem zabrała łucznikowi okazję dalszego pokazywania swej biegłości, a przeciwnikowi zwycięstwo. Gdy łuk pęknął, zrobił to z wielkim hukiem, i wstrząśnięty nim Olav zapytał, co to było, co pękło, na co Einar odpowiedział: ”To było norweskie królestwo, które wypadło z twej ręki”; uważał bowiem, że jego łuk był większą pomocą dla króla niż wojsko, i przepowiedział swą celną i mądrą repliką wynik walki, i stało się też tak, jak on przewidywał, zniszczenie łuku rzeczywiście zapowiadało klęskę Norwegów. Olav wolał sam zginąć niż wpaść w ręce wroga i skoczył dlatego za burtę w swym pełnym uzbrojeniu, tak jakby zadowolony rozstawał się z życiem, skoro mógł uniknąć ujrzenia wroga jako zwycięzcy.”
    https://sites.google.com/site/margreteerykiunia/44-saxo/ksiega-10

    Pozdrawiam

  11. ch napisał(a):

    Zgadzam się ze wszystkim, ale ściśle rzecz biorąc, to cena łuku refleksyjnego na Zachodzie wynikała stąd, że nie umieli go produkować. Tymczasem przeciętny koczownik mógł mieć kilka.
    Co się stało z ilustracjami w tekście o Björkö? Są puste pola.
    pozdrawiam

  12. Fiolnir napisał(a):

    A może umieli jednak w surowszym i wilgotnym klimacie europejskim łuk refleksyjny mógł powodować więcej problemów niż drewniany. Kleje którymi te łuki są klejone akurat na wilgoć są wrażliwe. Drewniak jest o wiele odporniejszy, a że główną siłą aż do XI wieku była piechota to i długość łuku nie była problemem. Step i wschód to konnica, z długiego łuku raczej nie postrzelasz z konia ;) Mogą być dziesiątki banalnych na pierwszy rzut oka przyczyn które w rezultacie decydują o wygraniu jednej koncepcji nad drugą w danym miejscu i czasie, a że długi łuk w rękach piechoty to kapitalne rozwiązanie o tym najlepiej świadczy to co Anglicy pokazali kilkaset lat później. Być może jest tak, że z dwóch koncepcji to łuk europejski był lepszym rozwiązaniem a na wschód nie powędrował tylko dlatego, że tam brakowało materiału do jego wyrobu i nie nadawał się dla konnicy. Przewrotna teoria ukuta na biegu ;) Rzecz w tym, że oba rodzaje łuku są świetne tam gdzie najlepiej się sprawdzają dla ludzi używających konkretnej taktyki, a że warunki klimatyczne i taktyka były różne więc i uzbrojenie musiało się różnić. Nie koniecznie trzeba zakładać brak znajomości technologii aby wyjaśnić brak stosowania jakiegoś rozwiązania.

    P.S.

    Jakim tekście o Bjorko?

  13. ch napisał(a):

    chodziło mi o Birkę, a raczej tekst z academia.edu. Ale i tak bardzo mi się przydał.

    Co do kierunków ekspansji łuków nie chcę się kłócić. Ale zarówno „długi łuk” nie był zawsze długi(walijski czy niemiecki wczesny) a refleksyjne nawet dla konnicy bywały długie jak na swój typ – np. mongolskie ok 160 cm jeśli nie więcej. Co do wpływu klimatu – w Indiach jest ultrawilgotno a Wielcy Mogołowie poradzili sobie z konserwacją łuków oklejając je skórą. Oczywiście przyznaję Ci rację, uważając, że rozstrzygnęło to, co napisałeś w poprzednim poście – na Zachodzie łuk był bronią pomocniczą, więc ulepszanie go było niepotrzebne, zważywszy na czas szkolenia łuczników. Woleli kusze.

  14. Fiolnir napisał(a):

    Cóż, ja się nie kłócę i wcale nie uważam że teoria ma sens – tak jak od razu napisałem „Przewrotna teoria ukuta na biegu ;)” I jasnym jest że wszystkie zastrzeżenia o których napisałeś są jak najbardziej zasadne. Mówiąc o łukach długich myślałem o typie łuków np. z Hedeby, na większości ikonografii dominują łuki krótsze. Odnośnie konnego łucznictwa – choćby łuki japońskie są bardzo długie, według dokumentów angielskich z czasów końca XIII – XIV wieku dość często pojawiali się łucznicy konni, przynajmniej w kilku wypadkach wiadomo że chodzi już o łuk długi i że był wykorzystany przy strzelaniu z konia (uwaga o tyle ważna, ze zwykle koń był dla łuczników tylko środkiem transportu). Tak więc da się. Osobiście testowałem na moim łuku długim strzelanie np. z pozycji leżącej i też jest to wykonalne choć nie jest wygodne. Strzelania z konia nie testowałem bo konno jeździłem raz w życiu, zdecydowanie wolę piechotę ;)

    Indie i kusza – fakt :)

    Pozdrawiam

  15. ch napisał(a):

    „Indie i kusza – fakt :)”
    nie, to nie było o Wielkich Mogołach. To było o Zachodzie i jego „najlepszych” długich łukach. Wkleję jeszcze raz:
    „rozstrzygnęło to, co napisałeś w poprzednim poście – na Zachodzie łuk był bronią pomocniczą, więc ulepszanie go było niepotrzebne, zważywszy na czas szkolenia łuczników. Woleli kusze.”
    Wprawdzie nie ma opcji pogrubienia czy podkreślenia, ale może wystarczy.

Zostaw odpowiedź